One Direction

"Nieważne ile niesamowitych rzeczy zdarzy się w twoim życiu należy zawsze pozostać wdzięcznym oraz pokornym, skromnym i pełnym szacunku." -Zayn Malik

"Nadchodzi taki dzień, że przewracasz jedną kartkę swojego życia i zdajesz sobie sprawę, że to najlepsze uczucie na świecie."
-Zayn Malik

"Bycie singlem nie znaczy, że jesteś słaby, to znaczy, że jesteś wyjątkowo silny, aby czekać na to na co zasługujesz."
- Niall Horan

"Musisz podjąć ryzyko jeśli chcesz znaleźć miłość."-Zayn Malik
"Czas jest najcenniejszym darem, jaki możesz komuś dać, ponieważ jest częścią twojego życia i nigdy nie wróci." -Zayn Malik
"To, że masz wady nie oznacza, że nie są one piękne."-Zayn Malik

wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział 29

         Obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno.
I wtedy zdałam sobie sprawę co robiliśmy parę godzin temu. Wtem poczułam na plecach ciepły oddech mężczyzny leżącego tuż obok.
-Śpisz?- powiedział pomiędzy pocałunkami.
-Mhm...  Nie przerywaj.
-Nie będę.
Odwróciłam się i nasze oczy się spotkały.
-Byłaś niesamowita- powiedział.
Nadal nie zdaje sobie sprawy z tego, że się tak pięknie rumieni- pomyślał Harry.
 -Nie próbuj mnie pocieszać- powiedziałam.
-A jakże bym mógł?
-No dobra, można powiedzieć, że w części ci wierze.
-To uwierz, bo chce to robić jeszcze nie raz.
-Hm.. może ja nie chcę- na widok jego miny, zaśmiałam się- Przecież żartuję, głuptasie. To była najlepsza noc w moim życiu.
-W moim też- pocałował mnie.
-Kocham cię- odwzajemniłam pocałunek.
-Ja ciebie też. -uśmiechnął się.
-Przeleżymy cały dzień w łóżku?
-Jestem głodny.
             Przez dłuższą chwilę objęci leżeliśmy, słysząc tylko nasze oddechy.
Gdy Harry pocałował mnie, znowu moje serce zaczęło bić szybciej.
 Zaśmiał się.
-Co cię tak śmieszy?
-Nic, kochanie. Po prostu nie mogę się przyzwyczaić, że tak mogę na ciebie działać.
-W końcu się przyzwyczaisz. A teraz, pójdziemy coś zjeść? Jestem troszkę głodna.
-Dobra to chodźmy się ubrać i zaraz przyniosę coś na śniadanie.
-Na serio mówiłeś, że mnie stąd nie wypuścisz?
-Tak, kochanie. Nie podoba ci się coś?
-Ależ nie kochanie. Chciałam tylko powiedzieć, że się zemszczę.
-Ohh. W to nie wątpie.
-Nie pamiętasz jestem podobna do Lou. A wy się jego nieźle boicie.
-Tak tylko on mi nic nie zrobi. A ciebie mogę jeszcze przekonać- złożył na moich ustach pocałunek i uśmiechając się wyszedł.
            Nałożyłam jego bluzkę i zaczęłam przeszukiwać walizkę. W końcu wybrałam  letnią sukienkę w kwiatki do kolan. Miałam skierować się do łazienki ale widok za oknem, przyciągnął moją uwagę.
Podeszłam i zobaczyłam wspaniały widok na jezioro, wokół niego masę drzew, a nad nimi potężne pasmo gór. Pomiędzy drzewami zobaczyłam wynurzającą się kolorową tęczę.
Wczoraj, gdy dotarliśmy nie zdążyliśmy niczego zobaczyć bo było ciemno i lał deszcz, więc jak najszybciej chcieliśmy być w suchym i ciepłym domku.
      Patrząc tak nie zdałam sobie spawy, że Harry wszedł do pokoju niosąc wielką tace, pełną jedzenia.
Podszedł i przytulił mnie od tyłu.
-Pięknie tu.
-Tak. Przepięknie.
-A właśnie co tu robi moja bluzka?
-Ahh... Było mi zimno, a do walizki mam jakieś 2 metry, wiec..
-Aha.
-Ale już znalazłam ubranie, więc się idę przebrać.
Złapał mnie za nadgarstki i przyciągnął do siebie.
-Wyglądasz w tej bluzce zabójczo.  Na śniadanie wystarczysz mi ty.
-Więc dla mnie będzie lepiej jak się przebiorę.
Pocałowałam go i ruszyłam do łazienki.
Gdy wyszłam zobaczyłam Harrego objadającego się francuskimi rogalikami z czekoladą.
-Może byś się poczęstował.
-Hm... One są takie pyszne.
-Harry.
-Hm.. Nie.
-Coś ty powiedział ?
-Nie.
-W takim razie koniec z sypianiem ze mną w jednym łóżku.
-Nie możesz mi tego zrobić.
-Owszem, kochanie mogę. Jeżeli ty się tak bawisz, to ja też chcę mieć trochę radochy.
Podniósł się otrzepał spodnie z niewidocznego kurzu i skierował się w moją stronę.
-Jesteś tego pewna ?
-Owszem.
-Chcesz powtórkę z rozrywki co ?
-Nie, chciałam tylko francuskiego rogalika.
-Jesteś tego pewna.
-Jak niczego innego.
-Może tak. Ty przyrzekniesz, że dzisiaj i w najbliższych dniach będziesz ze mną spała, a ja ci dam rogalika.
-Bardzo dobrze mogę iść po to sama, kochanie. Będę miała przyjemność poznać przystojnego kelnera.- mrugnęłam do niego.-A ta kiecka jest taka krótka- podwinęłam sukienkę ale tylko milimetr.
-Przez ciebie zwariuje- powiedział i stanął przede mną.
-I co teraz zrobisz?
-Poczęstuję cię.- powiedziała i pocałował mnie. Smakował czekoladą i francuskim ciastem. Mmmmm.
-Mhm....- mruknęłam, wspięłam się na palce i pocałowałam go.
          Po zjedzonym śniadaniu postanowiliśmy pooglądać telewizję. W czasie jakiegoś romansidła, zamiast oglądać, widzieliśmy tylko siebie.
Nie wiadomo kiedy zasnęłam.
Obudziłam się z bólem głowy.
Otworzyłam oczy i zobaczyłam Harrego przyglądającego mi się z uśmiechem na twarzy.
-Zimno?- zobaczyłam, że leżałam oparta o chłopaka, który ramieniem przycisnął mnie mocniej do siebie.
-Nie, tylko głowa mnie strasznie boli.
-Dać ci jakieś lekarstwo?
-Nie, nie trzeba. Poleżę trochę i mi przejdzie- Mam taką nadzieję- dodałam w myślach.
-Chodź do łóżka.
Nic nie odpowiedziałam, z zamkniętymi oczami oparłam się o zagłówek i czekałam.
Poczułam mdłości.
Poczułam, że ręce Harr'ego uniosły mnie i po chwili leżałam już na łóżku.
-Dziękuję.
-Nie ma za co.
-Która godzina?
-17:30. Zaraz będę musiał iść na koncert.
-Dobrze.- odparłam sennym głosem.
-Może zostanę co? Nie wyglądasz najlepiej.
-Nie- zmusiłam się do otworzenia oczu.- Wszystko w porządku, przejdzie mi.
Poczułam na ustach wargi Harrego. Po chwili odpłynęłam w objęciach Morfeusza.

_____________________________
Pewnie dużo osób będzie zawiedzionych, że nie ma opisu końcowej sytuacji we wcześniejszym rozdziale ale jak zdarzy się następna sytuacja postaram się to opisać !! ;)
Zszokowaliście mnie wyświetleniami!. Nie sądziłam, że tak dużo osób wejdzie na bloga tego dnia.
Dobra kochani ja uciekam leci druga część meczu, więc dodaje rozdział i już mnie nie ma.
TRZYMAM KCIUKI ZA TYTONIA !!! WYGRAJĄ (trzymam kciuki z całych sił) KOCHAM  naszą reprezentację... Ale wkurzają mnie ci sędziowie. ;( No cóż  Szkoda że nie ma Szczęsnego ale trzeba przeżyć co nie? AAaaaaaaaaaaaa I GOOOOLLLLL !!!! Błaszczykowski piękna bramka.... ;DD Siedzę sobie i nagle goll a ja huraaaaaaaaa KUR*** xD  WIELKA RADOŚĆ
POLAKÓW  !!!

Dziękujemy !!!

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 28

      -I jak się trzyma?-spytałam Liam'a, który wchodził do pokoju.
Właśnie przyjechaliśmy do Nevady, czekał na nas tam mały domek. Pierwsze co zrobił Liam to zaniósł śpiącą Grace do łóżka.
-Nadal nie wie kto to może być. Cały czas się martwi, że to może być ktoś, kto może nam coś zrobić- długo siedział przy niej i ją tulił w ramionach, nawet gdy zasnęła, rozmyślał, kto to może być. Detektyw do którego dzwonił, doradził mu, żeby na razie poczekali. Może facet zrezygnuje. Jakoś trudno mu było w to uwierzyć. Szczególnie jak powiadomił przyjaciela o tym, że to prawdopodobnie mężczyzna który, wszedł do autokaru jest tym samym dupkiem co ją napisał. Powiedział, że jak przyjdzie następny list, wtedy mają go powiadomić. On już wtedy będzie wiedział co zrobić.
To przecież Grace. Moja Grace. Jak można takiej osobie zrobić coś złego? Nie zasłużyła na to.
Jej nie można zmusić do miłości.
Niech się tylko dowie kto to.
-Nie rozumiem w ogóle tego faceta. Jak można kogoś kochać , kogo się w ogóle nie zna?
-Prawdopodobnie obserwuję ją od jakiegoś czasu i mu się spodobała. Przecież wiesz jak działa na facetów.
-No niby tak. Ale ja się  o nią martwię, Liam. Moze zrobić coś głupiego. A wtedy nie tylko ona na tym ucierpi.
-Wiem. Em. Wiem. Dlatego ciągle przy niej będę.
-Wiesz, że jak ona się uprze nawet ty nie dasz rady.
-Otóż będzie musiała zrozumieć, że nie tylko ona tu będzie pokrzywdzona. Wiesz co mi powiedziała?- Pokręciłam przecząco głową- że ten... -zmełł w ustach przekleństwo- On pisał do niej wcześniej.
-Co?
-Otóż, to. Pokazała mi te wszystkie wiadomości ale facet podrobił moje pismo.
-Co za dupek.
-Uwierz jestem tego samego zdania, co ty.
Do pokoju wszedł Harry, uśmiechając się do mnie.
-Oho. Znam ten uśmiech tylko nie wiem, co tym razem wykombinowałeś- powiedziałam robiąc do niego śmieszną minę.
-Otóż kochanie, czas do łóżka.
-Nie mów Harry. Ja nigdzie nie idę.
-Owszem, idziesz. Chyba nie masz zamiaru się ze mną kłócić?
-Harry, jestem już dużą dziewczynką więc mogę sobie robić co mi się żywnie podoba. A tobie nic do tego.
-Nic? Jesteś tego taka pewna?
-Tak.
-Jak chcesz- powiedział i przerzucił mnie przez ramię.
-Harry- przyciszyłam głos, żeby nie obudzić Grace.
-No widzisz? I jak to jest być dorosłym?
-Cholernie dobrze bo mogę ci zrobić to- uderzyłam go.
-Ał.- wydusił tylko ale nie zatrzymał się. Ponowiłam atak.
-Em jak nie przestaniesz spadniemy ze schodów, a wtedy to ci się dopiero oberwie.- wymamrotał wściekły.
No tak. Byłam zajęta, więc nie zauważyłam jak biedny Harry, wchodzi na górę.
-Harry, postaw mnie. Przecież biedaku zaraz sam się przewrócisz.
-Nie- szedł dalej. Widząc, że to nic nie da zamknęłam oczy i poczekałam jak dojdzie do naszego pokoju.
-No i zadowolony?- powiedziałam, gdy położył mnie na łóżku.
-Otóż nie. Wiesz ? Widzę, że inni bardziej cię obchodzą niż ja.
-Co ty wygadujesz przecież....
-Daj mi skończyć.- przerwał mi. Jego mina nie wróżyła niczego dobrego.- Dla tego nie wyjdziesz z tego pokoju do czasu koncertu i - zawiesił głos- Ja stąd nie wyjdę. Po prostu spędzimy razem czas.
-Ani mi się śni.
-Zobaczymy.
-Wiesz co teraz przeżywa Grace? Jak możesz być taki...
-Nie kończ. Grace już przystała na taką propozycję. Po za tym ona chce spędzić ten czas z Liam'em.  Nie chodziło o to, że mu nie wierzyłam ale dla tego, że robił się taki chamski. Jakbym po prostu była jakąś rzeczą.
-Tak, na pewno.
Wstałam i rozjuszona nie oglądając się na niego, poszłam prosto w stronę drzwi.
Zastąpił mi drogę. Pokazując w górze kluczyk.
-Wypuść mnie.
-Nie.
Próbowałam dosięgnąć kluczyk ale to wszystko na nic.
 Próbowałam się uspokoić.
-Dasz mi ten kluczyk czy nie?
-Nie dam.
-Harry. - moja cierpliwość się już skończyła.
Podeszłam do okna, próbując je otworzyć. Nic.
-Nie otworzą się. Są zamknięte z drugiej strony.
-Oczywiście kluczyk masz ty.
-Mam.- podchodząc do mnie powiedział:- Jesteś moja i nikogo innego.
-Nie jestem twoja.
-W takim razie będziesz.
-O nie ma mowy.
-Chodź.- zrobiłam unik.
-I co myślisz, że jak będziesz taki władczy to ci ulegnę. Chyba śnisz.
-Ja nie byłbym tego taki pewien, kochanie.
-Nie mów do mnie kochanie.
-Będę mówił do Ciebie tak jak mi się podoba, rozumiesz?- z kolei teraz on tracił cierpliwość.
-Ohh. Obudziłam władczą bestię.- uśmiechnęłam się arogancko.
-Co powiedziałaś?
Poruszaliśmy się jak kot i myszka. Cały czas robiłam uniki. Byłam na niego wściekła jak nigdy.
-Nie nic. Tak mi się tylko wypsnęło.
-Wypsnęło? To w takim razie mi się to wypsnęło- W tej samej chwili jak to powiedział, złapał mnie z tyłu i trzymał. Szarpałam się.
-I co? Złapałem myszkę, teraz jesteś moja.- szepnął do ucha. Czułam jego oddech na skórze.
-Jeszcze nie Harry. Jeszcze nie.
Szarpaliśmy się, kłóciliśmy, w końcu przez przypadek podcięłam mu nogę i upadając na łóżko , pociągnął mnie za sobą.
-Puszczaj!- krzyknęłam.
-Tak słodko pachniesz- pocałował mnie w szyje. Widząc, że zadrżałam odsunął moje włosy i zaczął całować.
-Harry...- westchnęłam.
-Nie mów nic.
-Zamknij oczy, maleńka.
         W tej chwili poczułam przy sobie kluczyk i wykorzystując sytuację pobiegłam do drzwi. Wiedziałam, że mam tylko parę chwil na dotarcie i ich otworzenie. Gdy usłyszałam szczęk złapałam za klamkę i nic. Drzwi nie otworzyły się. Jęknęłam. Odwróciłam się powoli i zobaczyłam Harrego nadal leżącego na łóżku i podpartego ręką. Patrzył na mnie z uśmiechem na twarzy.
-Wiedziałem, że wykorzystasz każdą sytuację, więc zamknąłem nie tylko zamek na dole ale także ten na górze. A klucz do tego zamka mam tu- poklepał kieszeń, w odpowiedzi zabrzęczały klucze i monety.
Nie powiedziałam nic. Przyglądałam się mu i milczałam.
-No co, Nie masz, żadnych przekleństw w zanadrzu?
-A wiesz co ? Jakoś nie. Będę tak stała do koncertu. Mi to pasuję. Ty sobie rób co chcesz ja postoje.
        Harry wstał z łóżka i skierował się w moją stronę.
-Nie dotykaj mnie.
            Harry nic nie robił sobie z jej słów.
Ujął w dłonie jej twarz i pocałował, a dotyk jego zimnych palców, sprawił, że zadrżała. Przerwał pocałunek i popatrzył  Emmie w  oczy. Już się nie opierała.
-Jesteś taka piękna, gdy się złościsz.
Pocałował po raz drugi. Smak jego ust, jego dłoni na swoim ciele.
Całując się opadli na łózko.
-Kocham Cię- te słowa wypowiedziane już wiele razy, teraz zwyciężyły nad wszystkim. Teraz były najważniejsze.
         W tej chwili, nie zwracali uwagi na to co się wokół nich dzieję. Ważni byli teraz oni, całkowicie zajęci sobą. Kochali się i poznawali siebie nawzajem. Księżycowa poświata, padała na ich złączone ciała. Wokół szalała burza. Słychać było pioruny, szum wiatru i ich nierówne oddechy.
_____________________________
Niestety nie napiszę długiej notki bo niedawno oglądałam mecz i jestem padnięta, ( nie meczem), miałam małą imprezę u koleżanki i po prostu mało spałam. Wróciłam o jakoś po 7, a  zasnęłam dopiero o 9 rano, więc czuje się tak jakby mnie ktoś przejechał.... ;/
Ale ważne, że się świetnie bawiłam!
Jak mówiłam oglądałam  mecz i  czuje się jeszcze gorzej.  ;/
Trzeba zbierać siły na następne dni. Jutro mecz Anglii z Francją i Ukrainy ze Szwecją.
12.06 będzie mecz Grecji z Czechami, potem Polska z Rosją, więc trzeba zbierać siły na kibicowanie.  Mam nadzieję, że wygrają te kraje, którym będę kibicowała z moim tatą. ;P
Ale w końcu będę się świetnie bawiła. A to jest chyba najważniejsze....
Tak więc pozdrawiam was wszystkich serdecznie! ;*
Emma. xoxo



piątek, 8 czerwca 2012

Rozdział 27

             
                                             *Perspektywa Emmy*

             Minęły dwa miesiące od wyjazdu do Stanów.  Zdążyliśmy zwiedzić i być na koncertach chłopaków w miastach takich jak New Jersey, Ohio, Indiana, Kentucky, Teenessee, Missisipi, Alabama, Jacksonville, Orlando, Florida, Miami, Louisiana, Texas, New Mexico i Arizona. Zostały nam trzy miasta Nevada, Oregon i Washington
Po tych koncertach chłopaki mieli 2 miesiące przerwy. Postanowili przez parę tygodni przeleżeć na Bahamach i wrócić do domu.
Siedziałyśmy z chłopakami w autokarze, pędzącym do Nevady i zastanawialiśmy się co by tu porobić. A niestety w autokarze nie było dużego pola do manewru.
-Może pośpiewamy?- podsunął Harry.
-To dobry pomysł.- powiedziałam.
-Albo może niech każdy zaśpiewa swoją ulubioną piosenkę?-wtrącił Liam.
-Nie. Ja mam lepszy. Co powiecie, żeby podzielić się w dwie grupy i dzięki chłopakom- Zayn popatrzył na chłopaków, którzy uczestniczyli w trasie- Ocenimy która grupa jest lepsza?
-Świetny pomysł tylko jeżeli będą składy chłopaki na dziewczyny to do nas jeden z was musiałby dojść. -powiedziałam.
-Nie ma sprawy- powiedział Zayn- Ja dojdę.
Zayn podszedł do nas i uścisnął.
-No to wszystko ustalone.
          Grupa chłopaków poszła na sam koniec autokaru, a my zostaliśmy na miejscach.
-To co zaśpiewamy?-spytał Zayn.
-Hm... Może Jordin Sparks - No air feat. Chris Brown?- wszyscy pokiwali głową na znak, że się zgadzają.
-Przy najmniej będzie świetna zabawa.
-Zgadzam się w stu procentach.- Grace zerknęła na zamknięte drzwi.- Jak myślicie co wybiorą chłopaki?
-Hm... Można się tylko domyślać.- powiedział Zayn.
-Dobra to zaczynamy przygotowania.
        Podzieliliśmy kto co śpiewa i zaczęliśmy próbę.
W końcu pojawili się chłopcy i zaczęła się walka.

Niall zaczął śpiewać:

"My heart's a stereo,
It beats for you, so listen close,
Hear my thoughts in every no-o-o-te.
Make me your radio,
And turn me up when you feel low,
This melody was meant for you,
Just sing along to my stereo.

Liam:
Gym Class Heroes baby!
If I was just another dusty record on the shelf,
Would you blow me off and play me like everybody else?,
If I asked you to scratch my back, could you manage that?,
Like yea [scratched], check it Travie, I can handle that,
Furthermore, I apologize for any skipping tracks,
It's just the last girl that played me left a couple cracks,
I used to used to used to, now I'm over that,
'Cause holding grudges over love is ancient artifacts.

If I could only find a note to make you understand,
I'd sing it softly in your ear and grab you by the hand,
Just keep it stuck inside your head, like your favorite tune,
And know my heart's a stereo that only plays for you.

Louis:
My heart's a stereo,
It beats for you, so listen close,
Hear my thoughts in every no-o-o-te.
Make me your radio,
And turn me up when you feel low,
This melody was meant for you,
Just sing along to my stereo.

Razem:
Oh oh oh oh, oh oh oh oh to my stereo,
Oh oh oh oh to sing along to my stereo.

Liam:
Let's go!
If I was an old-school fifty pound boombox (remember them?),
Would you hold me on your shoulder wherever you walk,
Would you turn my volume up in front of the cops (turn it up),
And crank it higher everytime they told you to stop,
And all I ask is that you don't get mad at me,
When you have to purchase mad D batteries,
Appreciate every mixtape your friends make,
You never know we come and go like on the interstate.

I think I finally found a note to make you understand,
If you can hit it, sing along and take me by the hand,
Just keep me stuck inside your head, like your favorite tune,
You know my heart's a stereo that only plays for you.

Niall:
My heart's a stereo,
It beats for you, so listen close,
Hear my thoughts in every no-o-o-te.
Make me your radio,
Turn me up when you feel low,
This melody was meant for you,
Just sing along to my stereo.

Razem:
Oh oh oh oh, oh oh oh oh to my stereo,
Oh oh oh oh to sing along to my stereo.

Harry & Liam:
I only pray you'll never leave me behind (never leave me),
Because good music can be so hard to find (so hard to find),
I take your hand and hold it closer to my,
Thought love was dead, but now you're changing my mind.

Wszyscy:
My heart's a stereo,
It beats for you, so listen close,
Hear my thoughts in every no-o-o-te.
Make me your radio,
Turn me up when you feel low,
This melody was meant for you,
Just sing along to my stereo.

Oh oh oh oh, oh oh oh oh to my stereo,
Oh oh oh oh to sing along to my stereo."

-No, no poszło wam nieźle muszę przyznać- powiedziałam.- Ale teraz zobaczycie mistrzów w akcji.
-Zawsze skromna- mruknęła Grace i wybuchnęła śmiechem na widok miny Emmy. 

Grace, Eleanor i Emma:
Tell me how im supposed to breathe with no air (air)
Oooh....

Eleanor:
If i
should die
before
I wake
Its cause
you took
my breath
away
losing you is like living in a world
with no air
Ohhh...

Zayn:
Im here
alone
didnt want
to leave
My heart won't move
its incomplete
wish there
was a way
that i can get you to understand

Grace:
But How
Do you expect me
To live alone with just me
Cause my world revolves around you
its so hard for me to breathe

Eleanor i Zayn:
Tell Me How im supposed to breathe with no air
Can't live can't breathe with no air
thats how i feel whenever you ain't there
Its No Air No Air
Got me out here and the water so deep
Tell me how you gon be without me
if you ain't here i just can't breathe
Its No Air No Air

No air air (ohhhh)
No air air (noooo)
No air air (ohhhh)
No air air


Zayn:
I Walked
I Ran
I Jumped
I Flew
Right off the ground
To float to you
There's no gravity
To hold me down
For real

Grace:
But Somehow
Im still alive inside
You took my breath
But i survived
I don't know how
But i don't even care

So How (How)

Do you expect me (Me)
To live alone with just me (Ohh)
Cause my world revolves around you
its so hard for me to breathe

Grace i Zayn:
Tell Me How im supposed to breathe with no air (ohhhh)
Can't live can't breathe with no air (ohhh)
thats how i feel whenever you ain't there
Its No Air No Air
Got me out here and the water so deep (So deep)
Tell me how you gon be without me (Without Me Yeahhh)
if you ain't here i just can't breathe
Its No Air No Air

No air air (ohhhh)
No air air (ohhhh)
No air air (ohhhh)
No air air (No More)

Emma i Zayn:
uhh uhh uhh
No Air (ohhh)
uhh uhh uhh (Baby)
No Air (ohhh)
uhh uhh uhh
No Air

Its No Air No Air
Heyyy..
Oooooo..
No Aiiiiiir
Oooooo..

Ohhhhhhhhhhhhhhhh
Tell Me How im supposed to breathe with no air (ohhhh)
Can't live can't breathe with no air
thats how i feel whenever you ain't there
Its No Air No Air
Got me out here and the water so deep (So deep)
Tell me how you gon be without me (Without Me Yeahhh)
if you ain't here i just can't breathe
Its No Air No Air

Do you expect me
To live alone with just me
Cause my world revolves around you
its so hard for me to breathe

Wszyscy:
Tell Me How im supposed to breathe with no air (ohhhh)
Can't live can't breathe with no air
thats how i feel whenever you ain't there
Its No Air No Air

Eleanor:
Got me out here and the water so deep

Zayn:
Tell me how you gon be without me

Grace:
if you ain't here i just can't breathe

Emma i Zayn:
Its No Air No Air

No air air (ohh)
No air air (ohh)
No air air (No air)

         -Chłopaki, którzy najpierw przyglądali  się z zainteresowaniem, teraz (dosłownie!) opadła im szczęka.
-I co myślicie? - spytałam.
-To.. to... -zacinał się Harry.
-Było niesamowite- dokończył Niall.
-Naprawdę?- z niedowierzaniem patrzyłam na chłopaków, którzy patrzyli na nas zaciekawieni.
-Naprawdę! Macie wielki talent. I pomyśleć, że wy je tak marnujecie.
-Kochanie, ja nie nadaję się na to. Zresztą śpiewasz za nas oboje. To mi wystarcza.
-Ale...
-Harry. Ja kocham to co robię i mi to całkowicie wystarcza.
-Nie chcesz śpiewać?
-Uwierz jak dorastałam byłam nieźle rozpieszczana. I wystarczy mi to już na całe życie. Ukończyłam szkołę i nie chciałam już wyciągać pieniędzy od rodziców. Już i tak dużo im zawdzięczam. Kocham ich za to, że dali mi takie wspaniałe dzieciństwo ale chce zarabiać sama na siebie, stać się niezależna. A satysfakcję daję mi fotografia, którą kocham. Kocham to robić. Uwierz jakie jest moje szczęście gdy mogę sobie coś kupić za własne ciężko zarobione pieniądze.
-Zaskakujesz mnie przy każdej nadarzającej się okazji. Jesteś pierwszą osobą, której nie kręci bycie gwiazdą.
-Ja znam bardzo dużo takich osób.
-Na przykład?
-Grace.
-Grace?- zwrócił się do niej- Przecież chciałaś ostatnio śpiewać.
-Harry, kiedy to było? Uwierz wystarczy mi to, że ty jesteś gwiazdą. Już mam szczerze powiedziawszy, dosyć tych wszystkich dziennikarzy.
-Ja miałam zostać dziennikarką- uśmiechnęłam się.
-Jak to ?-spytała mnie Eleanor.
-Otóż, pewnego pięknego dnia byłam umówiona w centrum Nowego Jorku, ze sławnym fotografem, w sprawach służbowych. Pracowałam wtedy w Londyńskim biurze i zostałam tam wysłana, a ponieważ facet był naprawdę w porządku, za jego prośbą pokazałam mu moje zdjęcia. Po obejrzeniu stwierdził, że są niesamowite,  przepraszając mnie wstał, wyjął komórkę i zadzwonił. Jak się okazało był dobrym przyjacielem dyrektora The New York Times. Powiedział mi, że przydałaby mu się dobra fotograf. Nawet powiedział mi jaką sumkę bym mogła zarabiać. Przyznam, że wtedy byłam w niezłym szoku. Moje zdjęcia zostały opublikowane w czasopiśmie ale nie chciałam tam pracować. Przed przyjazdem do Nowego Jorku, zakupiłam studio i gdy wyjeżdżałam zaczął się remont. Dało mi to niezłą sławę, przyznam. Miałam sporo klientów i tak jakoś pewnego dnia, w restauracji poprzez kolegę po fachu, poznałam Nathan'a.
-Tego sku....-wymruczał.
-Harry, błagam nie mów takich rzeczy.
-Dlaczego? Przecież zasłużył na to.
-To, że zranił mnie nie znaczy, że ty też masz go nienawidzić- ponieważ chciał zaprotestować, zakryłam mu dłonią usta- Poczekaj. Ludzie pod wpływem pieniędzy i niektórych ludzi, zmieniają się na gorsze. On jeszcze ma szansę na to, żeby z tego wyjść. I mimo tego, że zranił mnie i pewnie bardzo dużo innych osób, ja mu to wybaczyłam. W końcu trzeba pogodzić się z tym wszystkim. I iść dalej.  Ja nie stanęłam, mimo tego wszystkiego pozbierałam się, i ruszyłam dalej.  Dzięki temu mam nadzieję, że on się zmieni. I zrozumie, że w życiu nie ważne są wygrane i sława.
     Proszę nie gniewaj się na kogoś kto mnie zranił dawno temu.
Nie chcę, żeby twoje relacje z jego zespołem się pogorszyły tylko ze względu na to co się zdarzyło.
-Wiesz, że za dużo wymagasz?
-Nie. Ja chcę tylko, żeby było tak jak wcześniej.
-Emmo...
-Może wrócimy do tej rozmowy później co ? Teraz chłopaki chcą ogłosić wyniki.
-Tak szybko?
-No wiesz, sporo zeszła nam rozmowa.
-No tak.- zwrócił się do chłopaków- I co? Kto wygrał.
   Wszyscy wyczekiwali tego momentu. W napięciu słuchali jak brunet o niebieskich oczach, mówi:
-To nie była łatwa decyzja, więc proszę, nie bijcie.
Chłopaki się zaśmiali.
-Ja ręczę za siebie i za chłopaków ale co do dziewczyn to może być nieciekawie.-Niall zerknął na dziewczyny.
-My nie bijemy- powiedziała Grace.
-Chciałbym w to uwierzyć, Grace-powiedział Harry- Ale nadal boli mnie ramię. Gdzież ty wyćwiczyła ten prawy sierpowy ?
-Miałam kolegę, który ćwiczył na siłce. Bardzo lubiał swoje mięśnie. Co nie Emma?
-Ooo tak. Bardzo go lubiłam, jego śmiech był zarażający.
-Emmo nie mów mi, że ty też u niego ćwiczyłaś.
-Ależ, kochanie oczywiście, że ćwiczyłam. Sprawdza się w wielu sytuacjach. A teraz chcę poznać wyniki. I jak?
-Zwycięscami są...- zawiesił głos.- Dziewczyny i Zayn!!
-Huraaaa.... -darliśmy się gorzej niż chłopaki podczas odbierania nagród na BRIT AWARDS.
-Dobra, dobra przecież to była tylko zabawa.- mruknął Liam.- Cieszę się, że wygraliście.
-Jak się cieszysz? One wygrały... Jakim cudem one wygrały- spytał Jim'a, chłopaka, który ogłaszał wyniki.
-No wiesz mają piękne głosy i do tego są dziewczynami.
-Nie macie szans z płcią damską- powiedziała Eleanor, po czym przytuliła Lou- Nie martw się, to była tylko zabawa.
-Wiem, kochana ja tylko żartowałem- po czym przerzucił Eleanor przez ramię i poszedł na koniec autokaru. El ze śmiechem krzyczała, żeby ją puścił ale nic to nie dało.
-No taa. Mogłem się tego spodziewać po Lou. Ukradł mi pomysł- powiedział smętnie Liam, zaraz mu się coś przypomniało bo jego twarz rozświetlił uśmiech.- Grace, może przejdziemy  się do kuchni co?
-Dobrze, tylko muszę pójść na chwilę do mojego łóżka.
-Okej.


                                                             *
           Poszłam do mojego łożka bo mama miała mi przesłać zdjęcia z Hiszpanii. Tak bardzo się ucieszyli z faktu iż mogli się tam wybrać.  To było ich największe marzenie.
Wzięłam laptopa i usiadłam na łóżku, sprawdzić pocztę. Niestety jeszcze nic nie przesłali. Odstawiłam na miejsce laptopa i miałam już odejść, gdy zobaczyłam karteczkę wsuniętą pod poduszkę. Myśląc, że to od Liam'a, wzięłam ją i przeczytałam. Kartka wysunęła mi się z ręki.
-Co się stało? - podskoczyłam jak oparzona. Liam zaraz był przy mnie.
-Co się stało?- powtórzył pytanie.
-Nie...- zobaczył karteczkę i przeczytał szybko.

"Wszystkie jesteście takie same. Robicie nadzieję i zostawiacie. Nie wybaczę ci tego. Jeszcze pożałujesz tego, że się z nim całowałaś. Będziesz moja i nic mnie to nie powstrzyma, nawet Twój kochaś".

-Co do cholery?- spytał ostro. Widząc, że znowu mnie przestraszył, objął i pomógł wstać.
-Chłopaki możecie na chwilę ja potrzymać?- zawołał do chłopaków.
Harry, Emma, Niall i Zayn zaraz przyszli.
-Co się stało?- Emma widząc mnie, podeszła szybko- Czego jest taka blada?
-Ktoś, tu był i zostawił liścik.
-Jaki liścik?
Liam podał liścik Emmie. Po przeczytaniu zbladła. Harry wziął od niej kawałek papieru i zaczął czytać po czym podał Zayn'owi.
-Kto mógły pisać do Grace takie coś?- spytała Emma.
-Nie wiem. Ale mam zamiar się tego dowiedzieć.
-W jaki sposób?
-Otóż znam kogoś kto mógłby nam pomóc.- wyciągnął komórkę, wcisnął przycisk i czekając na połączenie, wyszedł na zewnątrz.
Ponieważ autobus zatrzymał się Emma wyprowadziła mnie na świerze powietrze.
-Oddychaj, spokojnie- poradziła.
- Jak mam być spokojna jak jakiś palant wysyła mi liściki i nawet nie wiem kim on jest. Do tego zaczął się nasz związek, a już mam kłopoty.  Mogłam wyjechać.
-Co ty pleciesz? Miałaś wyjechać?  Wiesz co by było gdybyś wyjechała? Prawdopodobnie ten palant by pojechał za Tobą, a wtedy nie byłabyś bezpieczna.
-Teraz też nie jestem. Teraz wam też może się coś stać. A to wszystko przeze mnie.
-O czym ty mówisz?- Liam kucnął przede mną i zmusił mnie, żebym na niego popatrzyła- Nigdy czegoś takiego nie mów. Ze mną będziesz bezpieczna, rozumiesz? Będziesz miała zagwarantowaną ochronę przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. Nie masz się o co martwić.
-Mam o co.
-Grace, chodź tu do mnie- przytulił mnie po czym dodał:- Dopóki jesteś ze mną nic ci nie grozi.
         Zacisnął ręce na kierownicy czarnego Cadillaca srx. Jechał za nimi z Nowego Jorku. Był zadowolony, że tak szybko mógł wejść do autokaru, zostawić tam liścik i jeszcze coś.
Coś co bardzo mu się przyda w obserwowaniu Grace.
          Najważniejsze jest to, żeby robić krok po kroku. Spokojnie.
Tak jak kupno tego samochodu. Zbierał, charował, aż w końcu zarobił na samochód. Także jego własna firma przyniosła mu miliardy. A zatem także dwie wille. Jedna w Stanach, druga w Europie.
         Przyda mu się to wszystko dla Grace. Będzie szczęśliwsza przy jego boku, niż przy takiej sławnej osobie jak Liam Payne.

_______________________________
I jest następnyyy ! :P
Mam nadzieję, że się spodoba ;)
Pozdrawiam
Emma. xoxo

   

środa, 6 czerwca 2012

Rozdział 26

            Staliśmy tak wtuleni nie patrząc na czas ani na to co się wokół nas dzieję. Ważne było to, że jesteśmy tu razem. Tak bardzo brakowało nam siebie i teraz, gdy tak staliśmy, przypominały nam się te wszystkie  chwile spędzone razem.
-Emma, błagam tak nie można- po drugiej stronie drzwi Emma zaglądała przez dziurkę od klucza co się tam dzieję.
Eleanor nie była tym specjalnie zachwycona ale w końcu jak można przekonać Em?
-O boże-krzyknęła z zachwytem i zaraz przycisnęła dłoń do piersi- Chodź zobacz.
-Em nie będę ich podglądała- ale tak naprawdę korciło ja co takiego mogło się zdarzyć, że Emma  była taka zachwycona.
-Nasz mały plan się nie powiedzie. Ale to- pokazała palcem na drzwi- Jest sto razy lepsze.
Nie mogąc już dłużej powstrzymać ciekawości El zajrzała przez dziurkę.
-O jejku. Jak bosko. Oni się całują- powiedziała, a Emma zaraz doskoczyła do niej, chcąc zobaczyć czy aby El nie żartuje.
-Co tu się dzieje?- dziewczyny podskoczyły, widząc Niall'a.
-Chodź, zobacz.
-Czy to znowu jakaś sztuczka Lou lub Harr'ego? Pewnie jak zajrzę przez to, to mi coś strzeli w oko?
-Nie tym razem to nie jest żaden żart. Zresztą Harry dostałby, bo nie może zobaczyć Emmy w tej sukience.
-No dobra- podszedł, pochylił się- wow...
-Mówiłam.
-Od kogo są te róże?
-Nie wiemy. Myślałyśmy, że to od Liam'a ale po jego wyrazie twarzy, jak to zobaczył no ... był wściekły.
-Więc, wasz plan spalił na panewce.
-Nasz plan był planem B, a to co zrobił Liam było sto razy lepsze. Zresztą nie ważny jest tu plan. Ważne jest to, że są w końcu szczęśliwi.
-Tak to jest najważniejsze.
-Co jest najważniejsze?- wszyscy odwrócili się na widok idącego Lou i Zayn'a.
-Co wy żeście się zmówili czy co ?
Lou podszedł do Eleanor i pocałował ją w usta.
-My? Nie. Przechodziliśmy tędy i usłyszeliśmy was.- powiedział Zayn- Co się takiego stało? A tak w ogóle to gdzie Liam i Grace?
-To zobaczcie sami o co nam chodzi- powiedziałam.

                                                                          *

            -Wiesz jak długo na to czekałam?
-Domyślam się.-powiedział Liam nadal nie wypuszczając mnie z objęć.
-Może już powinniśmy zawołać dziewczyny? Pewnie się o ciebie niepokoją.
Wybuchnął śmiechem.
-Nic im nie będzie, a my wreszcie będziemy mogli nadrobić te stracone lata.
-Nigdy nie sądziłam, że odwzajemnisz to uczucie.
-Dlaczego?
-Jak wyjechałam nawet się ze mną nie pożegnałeś.
-To nie tak.
-Może mi wytłumaczysz?
-To nie było tak jak sądzisz. Nie przyjechałem wtedy bo rozstanie z Tobą było jak pożegnanie na zawsze. Zdecydowałem się pojechać do ciebie za zamiarem powiedzenia ci tego wszystkiego ale można powiedzieć, że pocałowałem klamkę. Jechałem jak szalony ale przybyłem na lotnisko za późno.  Twój samolot już startował. Nie wiedziałem co zrobić. Szwędałem się po okolicy, aż w końcu przyjechał po mnie Zayn. Wtedy po raz pierwszy powiedziałem, że cię kocham. Tylko te słowa powinny być skierowane do ciebie. Pamiętam to jak dziś, odpowiedział mi wtedy, że bardzo dobrze o tym wie. Dodał także, że jestem głupi, że cię nie powstrzymałem od wyjazdu. Teraz doskonale wiem, co straciłem.
Pocałował mnie w czoło, policzek, na końcu w usta.
-Tak bardzo mi ciebie brakowało.
-Mi ciebie...
Wtem rozległ się huk.
Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni i zaraz dowiedzieliśmy się co było przyczyną tego wszystkiego.
Otwórz drzwi od naszego pokoju zostały otwarte przez przepychających się chłopaków, którzy teraz leżeli na sobie. Śmiech dziewczyn niósł się po całym pokoju.
-Co wy wariaci robiliście?-spytałam.
-Hm.. Grace nie obraź się ale nie mogliśmy się powstrzymać...-powiedziała z udawaną skruchą Emma i nie mogąc się opanować podeszła do nas i każdego uściskała, życząc nam jak najlepiej-Zresztą bałyśmy się o Liam'a- dodała po niej Eleanor.
-No dobra, po was dziewczyny mogliśmy się tego spodziewać ale po nich- spojrzałam na wciąż leżących na siebie Lou, Niall'a i Zayn'a.
-No co ?? Ja tylko przechodziłem- powiedział Niall.
-Nie prawda. Pchałeś się, a my chcieliśmy zobaczyć Liam'a i Grace.- krzyknął Lou.
-Haa.... Na pewno, to ty się pchałeś.
-Ty bo zaraz...
Zayn szybko odsunął się od kłócących się chłopaków i otrzepując kurtkę podszedł do nas.
-No widzę, że w końcu jesteście razem.
-Dzięki Zayn za wszystko- powiedziałam.
-Za co? Przecież ja nic nie zrobiłem.- wydawał się zaskoczony.
-Ty już wiesz za co.
Mrugnął do mnie.
-W końcu przyjaciele sobie pomagają- powiedział i mnie przytulił.
-Cieszę się z tego, że w końcu jesteście razem- powiedział szeptem.
-Wiedziałeś, że będziemy razem- stwierdziłam.
-Hm... Można tak powiedzieć.- odpowiedział i odsunął się.
-No to jak trzeba tylko jeszcze zeswatać Niall'a i Zayn'a i będzie rodzinka, że ho ho.
-Ej.. Mi pomocy nie trzeba, poradzę sobie sam. O to się nie martwcie-powiedział Niall.
-Właśnie o to się martwimy Nialler- powiedziała Em.- Jakoś sam sobie nie radzisz.
-A znajdziesz mi lepszego i stalszego partnera niż jedzenie?
Emmę zatkało.
-Mogłam się domyślić i ostrzec Emmę, że coś takiego odpowiesz-powiedziała śmiejąc się El.
-Po prostu na razie nie szukam kobiety na całe życie.
-Tak jak ja!- krzyknął Zayn, dziękując w duchu Niallerowi.
-Chłopaki- powiedziała Emma.- A właśnie jeśli mowa tu o Harry'm to gdzie on teraz jest?
 Nie musiał nikt odpowiadać bo w oddali rozległ się głos Harr'ego.
-Em?- popatrzyłam na jej strój.
-O cholercia. Ja spadam. Powiedzcie mu, że zaraz przyjdę ale odsuwajcie go od łazienki- krzyknęła w biegu.
-Brakowało mi jej- powiedziałam, uśmiechając się figlarnie i patrząc w stronę którą poszła Emma.- Ohh. Pamiętam te czasy.
-Jakie czasy?- spytał Liam, patrząc na mnie.
-Uwierz, nie chciałbyś wiedzieć co ja robiłam z tą wariatką w szkole i po za nią.
-Aż tak źle?- spytał Zayn.
-Źle? Uwierz one robiły takie wariactwa jakie robi teraz nam Lou, tylko miały większą widownię. Szkoła ich wręcz kochała.- wszyscy odwrócili się w stronę nadchodzącego Harr'ego- Tylko, że ta młoda- popatrzył na mnie i się uśmiechnął- Z tego wyrosła, a Em jeszcze trochę zostało. I ona myślała, że nie widziałem tej sukienki.- pokręcił głową.
-Lepiej, żeby nie wiedziała- Eleanor podeszła do Lou i przytuliła.
-To co teraz robimy?
-My idziemy na występ.
-A my wynajmiemy striptizerówww - krzyknęła wchodząca Emma.
-Haahahaha na pewno. - krzyknęła z entuzjazmem Eleanor.
- Mi wystarczy tylko jeden- powiedziałam patrząc na Liam'a i  włączając się do tańczących  dziewczyn.
        -Wciąż mnie zaskakują- powiedział Lou, podchodząc do stojących chłopaków.
-Uwierz ja znam jedną od dzieciństwa i nadal nie wiem o niej wszystkiego- powiedział Harry i popatrzył na chłopaków, którzy przyglądali się dziewczynom.
-Zszokowałeś mnie Lou- powiedział Niall.- W końcu my się też długo znamy ale tak jak one zaskakujesz nas na każdym kroku. Normalnie jak baba.
-Ej! W końcu ma coś z dziewczyny.-powiedział Zayn- Chyba wiecie o co mi chodzi.
- Ojjj, wiemyy- Harry szturchnął Zayn'a- W końcu taka dupa nie zdarza się często.
-Hahahahaha- Niall, który wcześniej starał się powstrzymywać śmiech teraz ryczał ze śmiechu.
-Co to moja wina, że mam taką seksowną dupę?- powiedział Louis.
-Nie no coś ty. My po prostu podziwiamy... - powiedział Liam.
-No. Mam nadzieję- powiedział zadowolony Lou i po tych słowach poszedł do El.
-Ile dajecie, że zaraz z czai się o co nam chodziło?- Harry zerknął na Lou.
-Ja daje 5 funtów, że dopiero jutro.- powiedział cicho Zayn.
-Ja daje 10, że za 5 minut. - Liam, uśmiechnął się do Zayn'a.- Czemu aż tak długo?
-Teraz jest zajęty Eleanor ale jak zda sobie sprawę o czym mówiliśmy bardzo szybko da nam popalić.
-Szczególnie, że może mu pomóc Emma.
-Upss... A Emma i Lou jak podzielą się pomysłami. Ooo to nie będzie dobrze- stwierdził Harry.
-Ale nasz Hazzuś ją przekona, żeby tego nie robiła co nie? - Niall poklepał Harr'ego po ramieniu.
-Co wy ? Przecież...
-Oj Harry. My sobie tylko tak żartowaliśmy.- powiedział z powagą Niall.
-No ja mam nadzieję.
-To jak trzeba się zbierać na koncert.
- Taa. Z chęcią byśmy zostali co nie?
-Taaa. A jak one na serio zadzwonią po...
-Nawet nie wymawiaj tego słowa- powiedział Liam.
-A co masz jakieś wspomnienia z nimi związane?- spytał Zayn.
-Nawet nie pytaj.
______________________________
I jest następny ;P
Mam nadzieję, że się spodoba.
Pozdrawiam wszystkich czytelników.
Emma. xoxo

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Rozdział 25

-Co. Tu. Się. Dzieję?- spytałam.
W całym pokoju były róże. Dosłownie!
Leżały wszędzie. Na stoliku gdzie powinno stać wino była duża waza a w niej czerwone róże. A dookoła same kolorowe. Widok był przepiękny.
-Hm... Widocznie ktoś chciał ci przekazać  bardzo ważną wiadomość- zobacz,  Emma podała mi karteczkę którą wyjęła z kwiatów.
-To jest jakiś żart, tak ?
-Nie, naprawdę- po twarzach dziewczyn wywnioskowałam, że nie kłamią. Wzięłam liścik.
Zawijanym pismem napisane było:
"Wiem, że to Twoje ulubione, chciałem zobaczyć Twój uśmiech ale niestety muszę zaczekać... Jesteś dla mnie najważniejszą osobą jaką znałem i mam nadzieję, że w końcu mnie pokochasz.  Wiedz, że cię kocham i zrobię wszystko byś była moja. I tylko moja.
P.S Nie zdradzę Ci na razie swoje tożsamości. Przekonamy się później czy zgadniesz kim jestem. Do zobaczenia ukochana."
Stałam jak osłupiała. Kto to może być? Przecież nie znam osoby... nie to nie może być on. On mnie nie kocha.
Miałam mętlik w głowie. Ja tu nikogo nie znam i nikt nie zna mnie. Może to jakiś psychopata?
-Kto to był?- spytałam,przeniosłam wzrok z karteczki na dziewczyny.
-Przyszedł chłopak i powiedział, że jest posłańcem. Ma przekazać to Grace, rozsypał róże w salonie i mówił nam, że jak tylko spotkamy Ciebie mamy to dać- pokazała róże w wazonie i liścik- Więc daliśmy.
-I wy tak po prostu wpuściłyście tu kogoś nieznajomego?
-To nie był...-Emma przerwała, widząc minę Eleanor.
-Znałyście go?
-No.... Tak.  Pomaga L...- przerwała.
-Pomaga. Emmo plączesz się-Powiedziała Eleanor- To jest pomocnik w hotelu.- Gdy Grace się odwróciła posłała Emmie miażdżące spojrzenie, Em w odpowiedzi posłała jej promienny uśmiech.
-Wiem, że coś knujecie od jakiegoś czasu tylko nie wiem co. Ale mogę Was zapewnić, że się dowiem o co wam chodzi. Ale wtedy będziecie biedne.
-Grace, my nic nie kombinujemy-Eleanor wstała i objęła mnie ramieniem- Jesteśmy jak siostry. Co możemy przed tobą ukrywać? Przecież i tak byś od razu z czaiła, że coś jest nie tak.
-No niby tak.- uśmiechnęłam się.
-No to co...-Eleanor nie zdążyła nic powiedzieć bo wszedł Liam.
- No no. Co ja tu widzę?- spytał, patrząc na mnie jego twarz rozświetlił uśmiech.
Zarumieniłam się.
-Ej co ty tu robisz co ??- spytała Emma. - Uwierz jak zdradzisz cokolwiek Harr'emu to ci..
-Em, spokojnie. Nie po to tu przyszedłem.
-To może nas oświecisz ?
-Otóż, przyszedłem....
-No???
-Do Eleanor. Muszę z nią porozmawiać.
A no tak, gdy zapala się iskierka nadziei, zawsze musi zgasnąć.
-Zaraz zaraz a to wszystko to od kogo ? Która to wszystko dostała El, Emma czy po prostu bawiłyście się różami?
-Nie to Grace dostała od...- Emma nie zdążyła nic powiedzieć bo Liam podszedł do karteczki, którą Grace zostawiła na małym stoliczku i zaczął ją czytać.
-Ale co ty robisz oddaj ją.- powiedziałam wściekła. Jak on mógł to czytać?
-Kto to jest?- spytał. Jego ręka zacisnęła się w pieść.
-Jak bym wiedziała to bym już do niego poszła- powiedziałam odsuwając się od niego, za to on zbliżał się do mnie coraz bardziej. W końcu prawie stykaliśmy się nosami.
-Nie wiesz?
-Nie powinno cię to obchodzić- wściekła chciałam przejść ale zastawił mi drogę ręką.
-Gdyby on....- przerwał.- Dziewczyny mogłybyście zostawić nas samych, dosłownie na chwilkę?
-Nie, Liam ty tu sobie możesz zostać ale ja stąd wychodzę.- niestety nawet to nic nie dało.
-Dziewczyny...
-Dobra ale tylko na chwilkę, i mam nadzieję, że Grace nie złamie ci nosa.- powiedziała Emma.
-Może lepiej powinniśmy zostać co ?? -spytała Eleanor.
-El. nic jej nie zrobię. Chcę z nią chwilkę porozmawiać- powiedział Liam patrząc na mnie- Proszę.
-No dobra.-odezwała się niechętnie El- Tylko błagam nie zróbcie sobie krzywdy.
-Nie ma takiej obawy, z mojej strony. Ale co do niej to nic nie obiecuje.
-Nigdy nic nie wiadomo- wydusiłam.
Po chwili dziewczyn nie było.
-Możesz mnie puścić?
-Nie, Grace. Miałem być cierpliwy ale nie mogę.
-Co? O co ci chodzi? -próbowałam się wyrwać- Możesz mnie puścić?
-Co do tego pierwszego to odpowiem ale co do pytania numer dwa. To Cię nie wypuszczę. Nie chce mieć złamanego nosa.
-Nie będziesz miał złamanego nosa.
-Wole nie ryzykować.
-Cholera jasna co ty ode mnie chcesz co ? Mam cię dosyć. I z chęcią wyjadę stąd już jutro.
-Dzięki, zapamiętam to. Dzięki tym informacjom będę mógł cię powstrzymać.
-Wiesz co? Nic mnie to nie obchodzi.
-Oh ale mnie obchodzi.
-Pytam ostatni raz wypuścisz mnie?
-Nie.
Zamachnęłam się ale to tylko pogorszyło sprawę. Byłam coraz bliżej niego.
-I po co ci to było.
-Nienawidzę cię.
-Kochasz mnie.
-Powiedz mi prosto w oczy, że mnie nie kochasz. I że byś poszła do tego chłopaka, gdybyś wiedziała kim jest.
Pogładził mnie po policzku i uniósł mi głowę tak, że patrzyłam mu prosto w oczy.
Przełknęłam.
-Nie... Nie- zaczęłam się jąkać.- Nie mogę. I co zadowolony jesteś z siebie?
Wkurzasz mnie Liam. Najpierw zdradzasz swoją dziewczynę, a później mówisz mi takie rzeczy. Jak tylko wrócimy do Anglii to od razu wyjadę, żeby nie widzieć ciebie. Jesteś żałosny i pomyśleć...
Zamknął mi usta pocałunkiem. Próbowałam się opierać ale nic to nie dało. Moja wściekłość wyparowała, gdy przyciągnął mnie bliżej. Objęłam go.
Rozkoszowałam się pocałunkiem, miękkością jego ust. Tym, z jaką łatwością  wziął mnie w ramiona.
                 Oprzytomniałam. Oderwałam się od niego i wbiłam w niego zimny wzrok.
-Co ty wyprawiasz?
-Grace ja ci to wszystko wytłumaczę.
-Nie chce żadnych twoich wytłumaczeń. Masz stąd wyjść rozumiesz?
 -Nie Grace. Mam tego wszystkiego dosyć. Chcę być przy tobie rozumiesz?
Chcę codziennie widzieć cię szczęśliwą przy moim boku.
-Ale...
-Daj mi skończyć-przerwał mi.
-Nie  mam dziewczyny. Dziewczyna którą kocham stoi tutaj, przede mną.
Chcę spędzić resztę życia z Tobą.  Nie rozumiesz? Pozwoliłem ci odejść wtedy. I kochałem cię przez tyle lat. Próbowałem ułożyć sobie życie na nowo. Miałem dziewczynę ale to i tak nic nie dało. Moje uczucia względem Ciebie się nie zmieniły. Nie pozwolę Ci odejść. Chyba, że powiesz ty to sama. Na razie nie widzę żadnego protestu z twojej strony.  Kocham Cię, Grace.
Po moich policzkach płynęły łzy szczęścia, a nie tak jak wcześniej, bólu. Nawet ich nie otarłam. Nie miało to dla mnie żadnego znaczenia.
W tej chwili liczył się tylko on.
Myślałam, że to jakiś sen.  Albo że zwariowałam ale to wszystko działo się naprawdę! On mnie kocha. I to od tak dawna.
Nic nie mówiąc zwróciłam się w stronę drzwi.
Na twarzy Liam'a pojawiła rozpacz, ból, utrata.
Zawróciłam i wpadłam prosto w jego ramiona.
-Nie rób mi tego więcej- powiedział wtulony- nigdy więcej.
-Kocham Cię Liam, tak bardzo cię kocham.
Stojąc tam nie zdali sobie sprawy, że po drugiej stronie, w budynku stoi mężczyzna przyglądając im się z furią  i bólem. Nagle pięścią walnął o ścianę.
Nigdy, nikt go tak nie zranił jak ona. Pożałuje tego pomyślał i odwrócił się nie chcąc już więcej widzieć tego..... szczęścia na jej twarzy.
________________________________
Witam serdecznie tych co przybyli teraz i czytają to opowiadanie jak także tych co przybyli wcześniej.
Zaskoczyliście mnie tymi wyświetleniami i komentarzami.
Szczególnie, że nie spodziewałam się czegoś takiego...
Więc chciałam podziękować WAM za to wszystko!!!
Bo naprawdę jest za co !
Dziękuję Wam bardzo mocno... ;** <3



                                           

sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 24

             Po rozmowie było dużo śpiewania, wycia Lou i tylko trochę alkoholu na rozgrzanie towarzystwa.
Wszyscy świetnie się bawili. Ale to co dobre szybko się kończy.
Chłopaki nie mogli sobie pozwolić na balowanie do białego rana, ponieważ jutro mają następne próby i koncerty.
Więc, postanowiliśmy, że wrócimy na dwa samochody.
W pierwszym prowadził Liam (nie pił, bez obaw ;), na miejscu pasażera siedziała Grace, a z tyłu Niall i Lou.
W drugim prowadziła Emma, z przodu także siedziała Eleanor, z tyłu zaś Harry i Zayn.
Nawet gdy siedzę koło niego, serce bije mi jak szalone... Nie wiem po co dziewczyny się tak uparły, żebym siedziała na miejscu pasażera. Chciałabym, żeby się to wszystko skończyło. Żebym nie musiała na niego patrzeć każdego dnia, czuć ból i nic po za tym.
           Z tyłu chłopaki śpiewali przeróżne piosenki.
Przypomniałam sobie jak kiedyś wracałam z Liam'em z wycieczki i tak nam odwalało.
Śpiewaliśmy, darliśmy się i wygłupialiśmy się na całego.
Zaśmiałam się na to wspomnienie.
Liam zerknął na mnie. Udałam, że tego nie widziałam. Nie chciałam się tłumaczyć przed chłopakiem z którym było to związane.
-Co się śmiejecie gołąbeczkiii ?- wybełkotał Lou.
-A ty Lou przypadkiem nie za dużo wypiłeś?- odwróciłam sie w jego stronę.
-Nie, a to dlaczego?
-Bełkoczesz, mały. Może idź spać co ?
-Ale ja widzę, że jest coś między wami.
Zaczerwieniłam się.
Mój wzrok mimowolnie powędrował do Liam'a.
Widocznie usłyszał to samo co ja bo patrzył to na mnie to na Lou.
Wiedziałam, że czeka na moją odpowiedź.
-Za dużo wypiłeś.- pokręciłam głową, powstrzymując łzy, wściekłości. Dlaczego to tak widać? Weż się w garść, dziewczyno. Opanuj się.
Wróciłam do mojej dawnej pozycji i odwróciłam się w stronę okna, żeby nie było widać mojej twarzy.
-Grace?- powiedział Liam.
Nie odwróciłam się. Nie chciałam widzieć jego współczucia.
Dotarliśmy pod hotel. Wysiadłam z samochodu i skierowałam się w stronę drzwi.
Słyszałam jak woła mnie Liam ale nie chciałam z nim rozmawiać. Nie teraz.

Następnego dnia.   (Pennsylvania, godzina 13:00)

            Obudziło mnie stukanie do drzwi, a raczej walenie.
-Już, idę.-krzyknęłam.- Chwili spokoju nie można już mieć- mruknęłam.
Niechętnie wstałam i otworzyłam drzwi. 
-O jejku dziewczyny. Wiecie jak jest wcześnie?
Dziewczyny weszły do pokoju.
-Ojoj. Ktoś tu widocznie nie spał za dobrze.-powiedziała Em.
-Przecież jest 8 rano dajcie mi się wyspać.
-Ósma? Patrzyłaś kochanieńka na zegarek?- zawołała El.
-No nie.
-Jest dokładnie-Eleanor spojrzała na zegarek- 13:06.
-Co? Przecież dopiero co...
-No właśnie.- powiedziała Eleanor mrużąc oczy.
-A tak pro po to przyszłyśmy, żeby cię wyciągnąć na zakupy.
-Nie dziewczyny...
-Nie ma żadnego ale- przerwała jej Emma.
-A co z koncertem?
-Otóż gadałyśmy z chłopakami i postanowiliśmy, że dzisiaj trochę pozwiedzamy i zrobimy wielkie zakupy, gdy oni będą na koncercie.
-Dziewczyny ja nie mam żadnego nastroju na zakupy.
-Grace, ty ostatnio siedzisz cały czas sama, a jak już z nami jesteś to jesteś jakaś..
-zamyślona-dokończyła Eleanor.
-Właśnie.-potwierdziła Emma-martwimy się o ciebie.  Jesteśmy przyjaciółkami i chcemy ci pomóc.
-Wiem. Ale ja muszę sobie z tym poradzić sama.
-Zawsze uparta- powiedziała Emma, zaciągając mnie do pokoju.
-Daj sobie pomóc. A nóż poczujesz się lepiej ?
-Emma, Eleanor naprawdę wam dziękuję ale poradzę sobie sama.
-Siedząc sama w pokojach i  użalając się nad sobą? Nie ma mowy. W końcu wpadniesz w takiego doła, że nawet my nie zdołamy cię z niego wyciągnąć.
-Emma ma rację, Grace. I czy tego chcesz czy nie idziesz z nami.
-Ale...
-Za późno, zostałaś przegłosowana.
-Ale...
-Tu masz  ubrania. Przebierz się i zaraz chcemy cię tu widzieć.
Wepchnęła mnie do łazienki i zamknęła drzwi.
-Ohh. Żadnego spokoju- mruknęłam.
-Słyszałam- krzyknęła Emma.
-Miałaś słyszeć- odkrzyknęłam.
Po zrobieniu porannej toalety, ubrałam się w ciuchy, które dała mi Emma i wyszłam.
-No to teraz możemy iść na śniadanie.-powiedziała Eleanor po długim przyglądaniu mi się.
-Dziewczyny to naprawdę nie najlepszy pomysł.
-Przekonamy się.
             Po śniadaniu wyszłyśmy z hotelu i skierowałyśmy się do centrum handlowego.
Pierwsze co zrobiłyśmy to poszłyśmy do kawiarni.
Zamówiłam kawę, a dziewczyny do tego ciastko.
Gdy kelnerka podeszła z zamówieniem, usłyszałam dzwonek przychodzącego sms'a.
Na wyświetlaczu wyświetlił się napis Liam.
Nie miałam ochoty czytać jego wiadomości, więc schowałam telefon do kieszeni.
-Czego nie przeczytasz?- spytała Eleanor, jedząc swoje ulubione ciasto.
-Bo to nic ważnego.
-Aha, po wyrazie twojej twarzy wnioskuje, że to co mówisz jest kłamstwem.-stwierdziła Emma odstawiając filiżankę na spodeczek.
-To był Liam tak?
-Dziewczyny- popatrzyłam to na jedną to na drugą- Możecie już o nim nie mówić? Możecie w ogóle o nim nie wspominać w mojej obecności? Boli mnie to co się stało między nim, a mną ale wy tego nie zmienicie. Powinniście w końcu to najlepiej wiedzieć.
-Zapomniałaś, że my też jesteśmy uparte? Zresztą dobra ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-My przestaniemy o nim mówić dzisiaj, a ty za to przecztasz tego sms'a.
-Nie zgadzam się. Będziecie mówiły o nim tylko, jeżeli ja się zgodzę.
-Tylko dzisiaj, a jutro będziemy mówiły co tylko nam się ze chce.
-Nie.
-No to Eleanor dzwoń do Liam'a.
-Zaraz, zaraz. Dobra już dobra. Przeczytam tego sms'a ale dzisiaj już żadnego słowa o nim. Błagam.
-Ok.
          Wyciągnęłam telefon i patrzyłam na słowa jakie napisał mi Liam.
"Dlaczego wczoraj uciekłaś? Martwiłem się o Ciebie.... Zresztą nie dla tego piszę. Chciałem napisać, że stęskniłem się za tobą. Mimo tych paru godzin. Jesteś mi bardzo bliska i uwierz nie pozwolę ci odejść, tak jak ostatnio. A tamten błąd się już nie powtórzy".
Zatkało mnie, nie wiedziałam co powiedzieć.
Emma wyrwała mi telefon i przeczytała wiadomość.
Później podała tel. Eleanor.
-I co sądzisz?- powiedziała po przeczytaniu.
-A co mam sądzić?
-No. Przecież on...
-Obiecywałyście mi coś nie pamiętacie?- spytałam, przerywając jej.
-No... tak. Przepraszam ale...
-Nie ma żadnego ale. Może chodźmy już na te zakupy co ?- spytałam wstając.
-Tak to dobry pomysł.
            Po paru godzinach kupowania i przymierzania sukienek, tunik, spodni i innych rzeczy, zmęczone wróciłyśmy do hotelu, obładowane przeróżnymi torbami.
-Chce się tylko położyć i pooglądać jakiś serial- jęknęła Emma, ściągając wysokie szpilki.
-Po co ty zakładałaś te szpilki na zakupy?- spytałam.
-Bo lubię szpilki ale te- pokazała palcami na szpiki- są wyjątkowo chamskie. Pierwszy raz bolą mnie tak nogi.
-W końcu musi być ten pierwszy raz.- zaśmiałam się na widok kwaśniej miny Emmy.
-Bardzo śmieszne.
-Owszem, to jest śmieszne.
-Dziewczyny to co teraz robimy?
-Może... Mam pomysł. Co powiecie na to, żeby przymierzyć te sukienki, które kupiłyśmy?  A później pooglądamy telewizję. Możemy urządzić maraton filmowy.
-Świetny pomysł.
         Najpierw do łazienki weszła Emma. Po jakimś czasie wróciła przebrana w piękną, długą fioletową sukienkę, na dole miała poprzyczepiane małe różyczki. Emma wyglądała w tej sukni jak księżniczka. Nie chciała się zgodzić na jej kupno ale udało nam się ją jakoś przekonać.
-Emmo wyglądasz wspaniale.- powiedziała Eleanor i stanęła za Em.
Wzięła przednie włosy do tyłu i popatrzyła na mnie.
-Gdyby miała loki, byśmy jej upnęły w taki sposób i by wyglądała perfekcyjnie.
-Albo loki, a w nie wpięte kwiatki co ?- podpowiedziałam.
-Tak- klasnęła w dłonie.
-Zaraz co wy wyprawiacie?- Zapytała nas Emma stojąc na wprost nas.
-Nie, nic. Po prostu ślicznie wyglądasz- gdy Em się odwróciła uśmiechnięte, puściły do siebie oczko.
-No dobra, to teraz która idzie się przebrać?- powiedziała do nas.
-Grace, może ty co? Chciałabym zobaczyć ciebie w wieczorowej kreacji.
-Widocznie nie uda mi się tego uniknąć.- Wypiłam łyk wina- Ale to, biorę ze sobą- powiedziałam i wzięłam butelkę ze sobą.
        Weszłam, wyciągnęłam brązową sukienkę bez ramiączek z ciemno brązową kokardą z papierowej torby. Nałożyłam ją na siebie.
Była prześliczna. Musiałam przyznać, że dziewczyny mi bardzo dobrze doradziły co do wyboru sukienki.
Byłam zachwycona zakupami. Szczerze powiedziawszy to poprawiły mi nastrój i za to byłam im wdzięczna.
Kocham je jak własne siostry. Są uparte tak jak ja ale zazwyczaj wychodzi nam to na dobre.
Z uśmiechem na ustach wyszłam z łazienki i stanęłam jak wryta.
____________________________
I jest następny !
Nie załamałam się mimo tych rozdziałów, które mi się usunęły...
A mało brakowało. Wzięłam się w garść i napisałam wszystko od początku.
Na razie jest OK.







czwartek, 31 maja 2012

Załamka

Naprawdę was Bardzo mocno przepraszam. Jestem załamana ;(
Ostatnio pisałam rozdziały i nie wiem jakim cudem zresetował mi się komputer.
Próbowałam wszystko odzyskać ale nie dało się. Muszę zacząć od nowa rozdziały, które pisałam i nie wiem jak uda mi to napisać tak jak chciałam wcześniej.
Nie zawieszam bloga. Tylko po prostu rozdział będzie trochę później. Czy zawsze musi się wszystko sypać???
Na prawdę wybaczcie mi. Jak uda mi się napisać coś dzisiaj albo jutro od razu to wsadzę na bloga.

niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 23

Stałam i przyglądałam się bezmyślnie w zachód słońca. Tak naprawdę nie widziałam całego piękna tylko twarz Liam'a. Może, gdybym nie widziała go co dziennie, to z czasem bym zapomniała?
Nie, dobrze wiesz, że nie zapomnisz o nim nawet gdybyś wyjechała.
Kochasz go tyle czasu i nawet wyjazd do Francji nic tu nie zmienił.
Tęsknota za nim tylko się pogłębiła. Ile już czasu ukrywam przed nim, że go kocham ?
4, 5 lat ? Nie, więcej.
Może.. nie... to się nie zmieni. On kocha kogoś innego. Nic do ciebie nie czuję.
Więc co ja jeszcze tu robię. Muszę stąd wyjechać. Zacząć wszystko od nowa.
Ale Harry. Przecież nie mogę go zostawić. Nie mogę zostawić dziewczyn.
Wyjadę, gdy skończy się to wszystko, wyjadę. Ze złamanym sercem.
-Mogę?- odwróciłam się. Na środku stał Liam, przyglądając mi się z błyskiem w oczach.
-Tak.
Stanął koło mnie i popatrzył na morze.
-Pięknie co?
-Tak.
-Zawsze lubiłaś oglądać zachód słońca. Pamiętasz jak siadaliśmy na murku i patrzyliśmy na to wszystko.
Uśmiechnęłam się.
-Ten błysk w twoich oczach. I ten uśmiech. Zawsze byłaś prze szczęśliwa. Ale zmieniło się coś.
-Nie rozumiem.
Popatrzył mi w oczy.
-Nie widzę tego błysku w twoich oczach. Nie uśmiechasz się do mnie tak jak wcześniej.
-Zmieniłam się, ty też.
-Nie, tu nie chodzi o to.  Nie robisz tego przy mnie. Nie wołasz mnie już, gdy coś cię bawi, gdy chcesz się czymś podzielić. A zawsze tak robiłaś.
-Liam.
-Nic nie mów. Zraniłem cię tym co się między nami stało. Tak bardzo bym chciał to naprawić.
Wziął mnie za rękę.
-Tylko błagam daj mi to naprawić.
-Nie, Liam. Powiedziałeś wystarczająco dużo żebym zrozumiała, że mnie nie chcesz.
Że nie kochasz.
Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, z tego co powiedziałam.
-Nie. Przepraszam to nie.... Nie powinnam tego mówić.
-Grace.
- Zapomnij o tym co powiedziałam, po prostu to wszystko, to wszystko jest takie skomplikowane-nie dałam mu dojść do słowa.
 -Grace, do jasnej cholery daj mi coś powiedzieć.
-Nie. Nie chce słyszeć, kolejnych wytłumaczeń. Wybacz.- powiedziałam i ze łzami w oczach, wybiegłam.

Stojąc tam Liam uświadomił sobie, że po raz kolejny zranił najukochańszą osobę w jego życiu i bardzo trudno teraz będzie to naprawić. Byli najlepszymi przyjaciółmi do czasu, gdy się w sobie zakochali.
Wciąż szumiały mu jej słowa: "Powiedziałeś wystarczająco dużo żebym zrozumiała, że mnie nie chcesz. Że nie kochasz."
Myliła się. Kochał ją i to tak jak jeszcze żadnej innej dziewczyny na świecie.
Tak bardzo za nią tęsknił gdy wyjechała.
Tak bardzo chciał do niej zadzwonić, pojechać i wszystko powiedzieć. Ale wtedy sobie mówił, że ona ma własne życie. A gdy się dowiedział, że poznała tam chłopaka i coraz częściej spędza z nim czas, nie wiedział co robić. Tamtego wieczoru szwędał się sam po Londynie, chciał sobie wmówić, że musi ją zostawić w spokoju. Ale teraz wszystko się zmieniło. Teraz chciał tylko jednego. Chciał ją odzyskać i wszystko zacząć od nowa.


Parę minut później.

-Hej- powiedziałem.
-Hej- odpowiedzieli chórkiem chłopaki.
-Gdzie dziewczyny?
-Poszły, się przebrać.
-Lou na jaki wpadłeś pomysł?
-Ja? Dlaczego zawsze wszystko spada na mnie?
-No wiesz to zawsze ty masz zwariowane pomysły.
-Chcieliśmy, wrzucić je do wody ale to jest zbyt niebezpieczne, nie chce, żeby moje kochanie sobie coś przeze mnie zrobiło.- powiedział Harry i nie zdając sobie z tego sprawy, zaczerwienił się.
-Ktoś tu zmienił kolor skóry- krzyknął Lou, i przytulił Harr'ego.
-Co tu się dzieję?- zawołała Emma, podchodząc do nas. Była przebrana w krótkie dżinsowe spodnie i luźną żółtą koszulkę, a pod spodem bluzkę na ramiączkach.- Harry czy ja o czymś nie wiem?
-Nie. - uśmiechnął się i posadził ją sobie na kolanach.
-Gdzie są dziewczyny- spytał Lou.
-Gadają. Ale powinny zaraz przyjść. Zresztą dobrze, że pytasz. Co się stało Grace?
-Powiedziała, że mnie kocha.
-CO?- powiedzieli wszyscy.
-Znaczy nie do końca ale...
-I co ty tu jeszcze robisz?
-Otóż wszystko, później odwołała.
Emma schowała twarz w dłoniach.
-Ale z was...
-Zaraz... Nie obrażaj. O co ci chodzi?
-Wy nieraz naprawdę nic nie kumacie.
-Harry, podczas waszych rozmów jak Grace była we Francji, mówiłeś jej o Liam'ie?
-Tak a co ?
-A mówiłeś, coś o dziewczynie Liam'a?
-No ta...
-Otóż już wszystko jasne.- Em popatrzyła się na mnie.- Ona myśli, że nadal masz dziewczynę.
-Ale co wszystko na mnie? Ona ma chłopaka.
-Jakiego znowu chłopaka? O Boże. Naprawdę miłość jest ślepa. -Ukryła twarz w dłoniach.-Ona nie miała żadnego chłopaka odkąd jest w tobie zakochana. A ten chłopak o którym mówisz jest jej przyjacielem.  On ma dziewczynę. Tak a propo.
-Em dobiłaś mnie.
-Nie, Liam ja chcę ci... wam pomóc.  Nie mogę się już dłużej patrzeć na to, że oboje nawzajem się ranicie. Ile można?
-Miałem zamiar was prosić o  pomoc nawet wiedząc, że Grace ma chłopaka. Tym razem nie odejdę bez walki.
-Nareszcie... Liam. nareszcie- Em wstała i pocałowała mnie w policzek- Tak się cieszę, że w końcu będziecie razem.
-To jak pomożecie mi ?
-No jasne.
-Dla ciebie wszystko.
-Dla takich przyjaciół wszystko- poprawił Zayn, Louis'a.
-W końcu od czego ma się przyjaciół?
-Następny przystanek z Nowego Jorku to ?- zmieniła temat Emma, widząc nadchodzące dziewczyny.
Grace unikała mojego wzroku. Patrzyła się na wszystkich ale nie na mnie.
Mimo tego, poczułem ból.
-Następny przystanek księżniczko to Pennsylvania-  Harry pocałował Emmę w usta.
___________________________________
Stwierdzam iż ten rozdział jest do bani....
Do KOSZA !!! ;(

piątek, 25 maja 2012

Rozdział 22

 - Widzisz ten żaglowiec na dole ?- spytał.
-Tak, a co?
-To tam się wybierzemy za parę godzin. A teraz chodź.
Odsunęłam się od lunety widokowej i poszłam za Harrym.
Weszliśmy do małego pomieszczenia, gdzie czekał na nas nakryty stolik.
Usiedliśmy i przyszedł kelner z tacą.
Postawił talerz przed mną i Harry'm, życząc nam smacznego i wyszedł.
Na pierwsze było Spaghetti Bolognese.
Właśnie skończyliśmy i Harry wyszedł na chwilę do kelnera.
Przyszedł niosąc dwie porcelanowe miseczki i postawił je na stole.
-Czekolada i truskawki.- powiedział.
-Czytasz w moich myślach.
Wziął truskawkę, zanurzył w czekoladzie i wyciągnął rękę w moją stronę.
Ugryzłam i uśmiechnęłam się.
-Mmmm. Pyszne.
-Czyli niespodzianka się udała?
-Jeszcze się pytasz ? To są najlepsze dni w moim życiu. Nigdy, żaden chłopak nie robił mi takich niespodzianek.
-Ciesze się.
Wstałam i usiadłam mu na kolanach.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem szczęśliwa. I to dzięki tobie. -pocałowałam go.
-Hm.. Lubię takie podziękowania. Przy Tobie zmieniam się na lepsze. To dzięki tobie nie uderzyła mi woda sodowa do głowy. Życie bez ciebie nie miałoby większego sensu.
Chciałem zrobić ci niespodziankę później ale doszedłem do wniosku, że tutaj będzie najbardziej romantycznie.
- Żartujesz... Wystarczy, że jesteś ze mną, to i tak jest najlepsza niespodzianka, jaka mogła mnie spotkać.
-Nie przesadzaj.
-Harry... Robisz mi tyle niespodzianek. Do tego obdarzasz mnie najpiękniejszym uczuciem na świecie. Dla mnie najważniejsze jest to, że mnie kochasz.
Pogładził mnie po policzku. W końcu bardzo mocno przytulił.
-Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.-szepnął mi do ucha.
-Ja bez ciebie też nie.
Pocałował mnie w policzek, w czoło, usta.
Zamknęłam oczy i oparłam się o jego ramię.
-Emmo niedługo będziemy musieli iść.
-Musimy?
-Umówiłem się z chłopakami.
-A co zrobią jak nie przyjdziemy?
W tej chwili rozległ się huk.
Przestraszeni wstaliśmy. Jak się okazało chłopaki się wydurniali  i na nieszczęście Louis'a, Liam na niego spadł.
Leżeli na wznak rechocząc ze śmiechu.
-A co wy tu robicie?-spytałam, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
-Hmm.. pomyślmy... Szliśmy do was ale tych dwóch- Zayn popatrzył na leżących chłopaków- musiało urządzić bitwę na jedzenie i teraz spaghetti jest wszędzie.
No tak po całym pomieszczeniu walał się sos i kluski. Największe wrażenie robili chłopcy, którzy mieli je wszędzie. Liam na białej koszuli miał dużą plamę po sosie, a Lou multum klusek we włosach.
-Harry odciągnij ich od siebie.
-Lou jesteś niebezpieczny - stwierdziłam na co on wyszczerzył zęby w uśmiechu.
-O nie, Harry, ja wiem co on szykuje.
Lou wstając, zebrał kluski z włosów i zrobił krok w moją stronę.
-Harry, pomóż.-krzyknęłam i schowałam się za jego plecami.
Na wszelki wypadek zdążyłam wziąć ze stolika miseczkę z czekoladą.
Widząc, że po paru minutach Lou się wycofuję, idąc zrobić żart komuś innemu, wychyliłam się i wymazałam mu całą buzię w czekoladzie.
-MMMmmmmm pycha- powiedziałam, śmiejąc się.
Wściekły starł bluzką buzię i ruszył w moją stronę.
Zaczęłam uciekać ale w szpilkach nie było to takie łatwe.  
-Dopadnę cię mała. Będziesz biedna- krzyknął Lou.
Zziajana obejrzałam się za siebie ale zobaczyłam tylko Harr'ego.
-Gdzie on jest?- spytałam.
-Ja nic nie wiem.
-I ty przeciwko mnie?
-Dobra, wyszedł tamtymi drzwiami- odwróciłam się w stronę, którą wskazywał mi Harry- Chciał, żebyś na niego wpadła jak będziesz uciekała ale zorientowałaś się szybciej niż on i że po paru minutach ciszy się odwrócisz i zobaczysz, że nikogo nie ma.
-A ty dlaczego mi nie pomogłeś?
-Skarbie jak bym wiedział, że sobie nie poradzisz to bym pomógł. Ale jesteś sprytniejsza ode mnie i znasz na tyle dobrze Lou, że byłem na sto procent tego pewny.
-Oh, nie schlebiaj mi tak.  Tak myślałam, że mi nie pomożesz bo chciałeś zobaczyć jak się mści Lou.
-Nie prawda!- krzyknął Harry, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Prawda- powiedziałam i ruszyłam do wyjścia.
Nie zrobiłam trzech kroków, a byłam w ramionach Harr'ego.
-Teraz cię nie puszcze- szepnął mi do ucha.
Zaczął całować moją szyję. Jego ręce zaczęły błądzić po moim ciele.
-Mieliśmy schodzić, nie pamiętasz?- wydusiłam.
-Tak, ale jak się trochę spóźnimy to nic się nie stanie- mówił pomiędzy pocałunkami.
-Ale tak nie ładnie.
-Daj się ponieść Em.
-Harry, nie tutaj.
-Yhm, a gdzie?
Odwróciłam się do niego i popatrzyłam mu w oczy.
-Wiesz, gdzie.
-Okej. No dobra.- powiedział i pocałował mnie.
-Przepraszam.
-Ej. Nie masz za co przepraszać. To ja się śpieszę. Postaram więcej cie nie zmuszać.
-Dziękuję- przytuliłam go.
-Chodź- powiedział, gdy wreszcie oderwaliśmy się od siebie.
Ruszyliśmy ale odwróciłam się i wzięłam miskę z czekoladą. Widząc pytający wyraz twarzy chłopaka powiedziałam:
-Na wszelki wypadek.
 Wyszliśmy z pomieszczenia i skierowaliśmy się w stronę wind.
Na szczęście w  drodze na żaglowiec nie spotkaliśmy Lou.
Za to pojawili się El, Grace, Liam i Zayn.
-Gdzie reszta?- spytałam.
-Pewnie szykują na ciebie zasadzkę. Oczywiście Lou musiał kogoś namówić, a tym razem padło na Niall'a.
-Słyszeliście już?
-Wygadali się chłopcy, a Lou był nieźle wkurzony. I się zemści, już niedługo- powiedziała El.
-Co ty tu masz?- wskazał Niall.
-Nie pytaj.
-Poczekaj to czekolada- wyciągnął palec w stronę miski ale powstrzymałam go ruchem dłoni.-To dla Lou.- puściłam w jego stronę oczko.
-Ahh.. To ty go wymazałaś czekoladą- Zayn zrobił uradowaną minę- Gratuluję. Ale wiesz co Em? Nie chciałbym być na twoim miejscu. Ostatnio jak zrobiłem mu żart to odwdzięczył mi się jeszcze gorszym żartem.- wzdrygnął się.
-A co się stało?
-Oj wiesz... Może ja powiem -Liam zerknął na Zayn'a.- Ostatnio Zayn przyczepił wiaderko lodowatej wody w szafie Lou... No... hm... Gdy otworzyły się drzwi do szafki wylało się to wszystko na niego. Lou chodził wściekły przez tydzień, a jak się okazało wymyślał nowy plan zemsty.
-I?
- I Gdy Zayn wstał po imprezie, Lou wylał na niego olej, a gdy ten  się umył i chciał wysuszyć włosy to..
-Nie mów, błagam to jest zbyt bolesne dla moich włosów- powiedział Zayn.
-No, więc gdy włączył suszarkę, nie zobaczył iż, Lou wsypał do niej mąkę... Więc wszystko było na nim. Przez Lou siedział cały dzień w łazience.
Nie mogłam powstrzymać śmiechu, łzy leciały mi ciurkiem po twarzy. Na szczęście miałam wodoodporny tusz więc nic się nie zmazało.
Gdy zobaczyłam Lou opartego o słupek, zamurowało mnie.
Miał na sobie garnitur ale nie to było najdziwniejsze lecz to co miał na głowie.
-Lou co ty masz na głowie?
-Ja? A ty co niby mi zrobiłaś?
-Ja?? Ja ci przecież tylko wymazałam buzię, a nie włosy!!!
-Nie..
-To jest ta zemsta?
-Hhhahah nie.. To- pokazał na głowę-Jest tylko peruką.- ściągnął i zobaczyliśmy jego prawdziwe włosy.
-Człowieku, opanuj się.- powiedziałam, kładąc mu rękę na ramieniu.
-Na twoim miejscu, bym szedł za Harry'm, a najlepiej za wszystkimi chłopakami.
-Nie boję się ciebie Lou.
-Ja bym tego nie mówił.
-Ale ja to mówię tobie prosto w oczy, a nie ty mi Wariacie.
-Zobaczysz, jutro lub za parę długich dni- powiedział Lou i wszedł na biały żaglowiec.
Gdy byliśmy już na pokładzie, Harry zaprowadził nas do stolików. Na wprost nas stał DJ i puszczał muzykę.
-Szykuje się dużo chlania i niezła impreza- Grace zerknęła na Liam'a, który rozmawiał z Niall'em.
-Grace, powiedz mu co czujesz.- powiedziałam.
-Nie mogę. Nie chcę.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale- przerwała mi- Nie ma sensu. Już nie ma. On... Ja.. Ohh. Zaraz przyjdę- powiedziała i poszła.
-Musimy coś zrobić. Oni są w sobie tak zakochani.
-Wiem, Em. Wiem. I mam plan.- powiedziała Eleanor i popatrzyła na Liam'a.
-Liam, możesz tu na chwilę ?
___________________________________
Ale powitanie ;D
Dziękuję bardzo, bardzo mocno ;** <3
Jestem mile zaskoczona... ;**
Ostatnio przeglądałam opowiadanie i mam bardzo mało do przodu, więc dzisiaj będę pisała i pisała ;)
Ale  nie ma się co martwić, będę wstawiała rozdziały co drugi dzień.
Ostatnio zaliczałam sprawdziany (kułam cały tydzień) i jestem w szoku. Zdążyłam zaliczyć Francuski, Matmę, a Historie, napisałam na  3 stronach!!! Normalnie jestem taka szczęśliwa ;P.
Teraz czekać tylko na wyniki ;) ( NIE NO na serio jakiś pamiętnik )...

Ahhh...
Wzdycham, aż za bardzo.
xd
 Dobra bo przerzucę się z Louis'a  i Harr'ego na Zayn'a.
Ale strasznie mi się to zdjęcie podoba.
;)

środa, 23 maja 2012

Rozdział 21

  Po rozpakowaniu walizki poszłam do łazienki, przebrać się i zmyć makijaż.
Po wyjściu zobaczyłam Harr'ego, który pochylał się nad laptopem zawzięcie coś pisząc.
-Co piszesz?
-Chodź to zobaczysz.
Podeszłam do niego i przez jego lewe ramię zobaczyłam co mój kochany wykombinował. Jak się okazało dodał zdjęcie mnie i Harr'ego jak stoimy przytuleni na łące. A nad tym napis: "I would walk through the desert. I would walk down the aisle. I would swim all the oceans just to see you smile.
Because you stole my heart!". I love You Emma... <3
Pocałowałam go w usta. Wiedział, że to moje podziękowanie.
-Idę się położyć- powiedziałam.- Jutro ważny dzień.
-No jasne.
-Nie masz tremy?
-Nie.
-Myślałam, że....
-Bo miałem ale gdy jesteś przy mnie całe to zdenerwowanie znika.-przerwał mi idąc do łazienki.
Wyszedł po 20 minutach.
-Dobranoc- pocałował mnie i odwrócił się, żeby iść do swojego pokoju, gdzie czekało na niego drugie łóżko.
-Harry?
-Tak?-odwrócił się.
-Zostaniesz ze mną?
Uśmiechnął się.
-No jasne.
Położyłam się, zaraz poczułam jak Harry przyciąga mnie do siebie.
Gdy się odwróciłam pocałował mnie w czoło.
W końcu zasnęliśmy.
               Obudziłam się, w nadziei, że Harry śpi koło mnie, prawą ręką chciałam wziąć  go za rękę ale natrafiłam na zimny materiał kołdry. Zaskoczona, odwróciłam się i zobaczyłam czerwoną różę. Wzięłam ją do ręki i powąchałam. Dopiero teraz zauważyłam karteczkę. Odręcznym pismem Harr'ego i logiem hotelu było napisane:

"Tak słodko spałaś, że nie chciałem cię budzić. Powinienem być w pokoju gdy wstaniesz ale jednak gdybyś obudziła się wcześniej i nas szukała to jesteśmy na próbie. Powinienem być o 10. Na tacy masz śniadanie, więc Smacznego.
Kocham Cię. 
Harry xx
 P.S Już tęsknię. Otwórz paczkę, która jest na fotelu."

Spojrzałam na telefon, dochodziła 10. Więc Harry powinien niedługo być.
I wtedy mój wzrok powędrował na fotel. Leżała na nim duża niebieska paczka przywiązana wstążką.
Podeszłam i zobaczyłam kolejną karteczkę.
Kolorowymi literami napisane było:
"To na dzisiejszy koncert, mam nadzieję, że ci się spodoba Harry xx"
Pod spodem były podpisy reszty chłopaków.
Uśmiechnęłam się.
Wariaci pomyślałam i otworzyłam paczkę.
W środku znajdowała się chabrowa sukienka z czarnym, szerokim pasem.
Do tego szpilki.
Po co na koncert coś takiego ?
Z tego co wiem to tylko gwiazdy występujące się tak ubierały, a ja mam być tylko widownią. Moje rozmyślania przerwał dzwonek do drzwi.
Po chwili weszły dziewczyny, niosąc takiej samej wielkości, tylko różnego koloru pudełka.
-Co wy, też dostałyście?- spytałam.
-Tak. Nie wiesz co oni kombinują?-powiedziała Eleanor, kładąc pudełko na łóżku.
-Nie mam zielonego pojęcia. Zaraz powinni być, więc może wytłumaczą nam o co chodzi.
-Jak zwykle nie mają co robić.-powiedziała Grace.
-Nasi zwariowani chłopcy. Dobra dziewczyny ja idę się przebrać i zaraz do was wychodzę.
-Okej.-powiedziały chórkiem.
Wzięłam prysznic, umalowałam się i ubrałam. Otworzyłam drzwi, ale wróciłam bo zapomniałam gumki do włosów, właśnie się odwracałam i... wpadłam na Lou.
-Jezu... Lou, przestraszyłeś mnie- powiedziałam, łapiąc oddech.
-Ja? No coś ty.
-Lou-krzyknęłam.
-No dobra, spokojnie. Przyszedłem ci powiedzieć, że porywam Eleanor, a Liam z resztą Grace.
-Zaraz. Zaraz. Nie tak szybko. O co wam chodzi? Co knujecie?-spytałam.
Lou tylko puścił oczko i wyszedł.
-Lou, nie odwracaj się jak do ciebie mówię.Dam ci marchewkę.-powiedziałam.
Przystanął.
-Tylko jedną?
-Dobra całe wiadro jak będziesz chciał.
-Eeee... Nie opłaca mi się mówić.
-Chłopaki cię  już przekupili?
-A kupisz mi Porsche? -rzuciłam w niego poduszką.
-Ej. Nie bij. Albo może Ferrari?
Rzuciłam ponownie ale Lou ze śmiechem wyszedł i poduszka walnęła o drzwi.
-Uparciuch.
-Tak samo jak ty.- momentalnie się odwróciłam, i zobaczyłam Harr'ego opartego o ścianę.
-Powiesz o co w tym wszystkim chodzi ?
-Nie. Ponieważ dowiesz się o wszystkim za parę godzin.-powiedział, obejmując mnie w pasie.
-Czyli nie uda mi się ciebie przekonać?-Zrobiłam smutną minę.
Pogładził mnie po policzku, gdy podniosłam głowę, pocałował mnie.
-Tęskniłem za Tobą.- powiedział.
-Ja za Tobą też.
-Emmo, nie powiem ci, ponieważ także bym zepsuł niespodziankę chłopaków.
-Jakoś wytrzymam.
Staliśmy tak przytuleni parę minut.  Harry pochylił się nade mną i pocałował mnie, po raz kolejny.
-Kocham Cię.
-Mmmm... Ja Ciebie też.
-Ah.. Bym zapomniał.  Gdy byłem na próbie, dzwonił Olly Murs. Chciałby, żebyś zrobiła mu parę zdjęć.
-Olly?
-Ohhh. Emmo wiem, że go uwielbiasz.
-Harry? Czy ja wyczuwam nutkę zazdrości w twoim głosie.
-Co? Nie. Nie. Coś ci się musiało zdawać.
-Harry-dotknęłam jego policzka, czekając aż spojrzy mi w oczy- Nie musisz, się z tym ukrywać. Rozumiem ciebie bardzo dobrze. Też od czasu do czasu jestem o ciebie zazdrosna ale ufam ci. Kocham Cię, bardzo bardzo mocno i nigdy nie znajdę takiego chłopaka jakim jesteś ty. Jesteś miły, czuły, uparty,- zaczął się śmiać-  ale także dążysz do celu. Zawsze wspierasz innych. Jesteś także najlepszym przyjacielem Lou i reszty. Dla mnie jesteś ideałem.
-Tak mało a tyle radości.
-Hah... Chcesz, żebym wymieniała dalej?
-Nie, wystarczy. Rozumiem co chcesz mi przekazać. I masz całkowitą rację.
-Chociaż w tym.
-Nie, nie tylko w tym jest dużo różnych kwestii.
-Ahh. Niech ci będzie ale i tak to nie prawda.
-Lepiej ze mną nie zadzierać.
-Haha.- zaraz spoważniałam.- Muszę ci coś powiedzieć. Wiem, że powinnam powiedzieć ci to wcześniej ale uwierz nadal to boli.
-Może usiądziesz? Zbladłaś.
-Nie, nie. Wszystko jest w porządku. Ale.. Dobra nie będę owijała w bawełnę. Po rozstaniu z Nathan'em, prasa i dziennikarze nie dawali mi spokoju. Mówiąc w małym tego słowa znaczeniu. A fani-pokręciłam głową i zamknęłam oczy-  Większość była na prawdę w porządku. Ale niektórzy, najgorsi. Po tym wszystkim Nat nie chciał występować i pisać nowych kawałków. A dziennikarze i inni wszystko zgonili na mnie. Zrobiło się niebezpiecznie. Nie mogłam sama wyjść z domu. W końcu zbuntowałam się i wyszłam bez niczyjej wiedzy. Wtedy tej nocy napadła mnie fanka z nożem...
-Boże... Emma.-przerwał mi.
-Poczekaj. Nie przerywaj mi. Chce jak najszybciej to z siebie wyrzucić.
Na szczęście miałam tylko małe zadrapania, ale nieźle oberwałam. Wylądowałam w szpitalu, wszystko się goiło i w ogóle ale załamałam się, nie chciałam nigdzie wychodzić, jeść. W końcu wyjechałam.  Do Polski. Tam ich fani mieli większy szacunek do mnie niż ona. Tamta dziewczyna trafiła za kratki. Nie, nie była z UK. Nie pamiętam już z jakiego kraju. Ale na pewno nie z UK.- usiadłam- W domu pozbierałam się, jakoś. Nadal nie mogę o tym zapomnieć i chyba już nigdy nie zapomnę.
-Emma, kochanie-powiedział Harry, poczułam jak mnie przytula- Tak mi przykro. On powinien za to wszystko zapłacić, nie ty.
-Harry, nie mów tak.
-Emmo, jak on mógł coś takiego zrobić i później nawet cie nie przeprosić.
-Harry...
-Daj mi skończyć. Emmo, nigdy nie pozwolę, żeby ci się coś stało, rozumiesz?
Jesteś dla mnie najważniejsza i to się nie zmieni. Nie mogę, powstrzymać ludzi od tekstów, jak sama wiesz ale mogę powstrzymać ich od tego żeby nie wyrządzili ci krzywdy.
-Harry, jak ty ich możesz powstrzymać?
-Zobaczysz.



Po nałożeniu sukienki, zrobienia makijażu i loków, czekałam na Harr'ego.  Wyszedł na chwilę do Lou, spytać czy są gotowi.
-A co ty się nie przebierasz? -spytałam, gdy wszedł, w tym samym ubraniu co wcześniej.
Nie dosłyszałam odpowiedzi.
-Harry?
Stał w miejscu i patrzył się na mnie. Z... otwartymi ustami.
-Harry co ci?- zaśmiałam się.
-Nic... Po prostu wyglądasz.... przepięknie.
-Nie przesadzaj.
-Ale ja nie przesadzam. Mówię prawdę.
Podszedł do mnie i pocałował.
-Harry. Bo się spóźnimy.-powiedział gdy się od siebie oderwaliśmy.
-Eee tam. -uśmiechnął się łobuzersko i wziął mnie na ręce.
-Harry wariacie co ty robisz? Postaw mnie na podłodze.- krzyknęłam, gdy przeniósł mnie przez próg pokoju, kierując się do windy.
Zjechaliśmy, otworzyły się drzwi i zobaczyli nas chłopaki, którzy stali razem z dziewczynami, czekając na nas.
Widząc nas chłopaki zaczęli gwizdać.
-Wow. Czy my o czymś przypadkiem nie wiemy?-spytał Liam.
-Nie, dlaczego?- spytał stawiając mnie na dywanie.
-Nawet się nie zasapał- powiedział Lou.
-Ej. -walnęłam go w ramię.
-Oj. Ale mi chodziło o to, że Harry męczy się przy każdej nadarzającej się okazji.
-Wybaczam. Chociaż trudno mi w to uwierzyć.
-Kochani, nie chcę wam przeszkadzać ale się spóźnimy- powiedziała Eleanor, przytulając mnie i Grace.
Gdy chłopcy poszli przodem, Grace spytała:
-I co udało wam się coś wyciągnąć?
-Mi nie.
-Próbowałam coś wyciągnąć moją tajną bronią ale tym razem nie udało się.-powiedziała El.
-A ta tajna broń to?- spytała Grace.
-Grace słyszałaś o tak zwanych bazach ?
-Hahhah co? Emmo nie mogłaś wymyślić czegoś innego?- ze śmiechem powiedziała El.
-Oj, dobra. Pocałunki i inne rzeczy rozpalają tak mężczyzn, że wyciągniesz od nich wszystko.
-Taa. Zawsze było nie zawodne, teraz się po prostu nie udało.
-Widocznie mają naprawdę niezłą niespodziankę.
-Ta. W końcu się dowiemy.-spojrzałam na zegarek- Za 8 godzin.
-Wytrzymamy. Teraz idziemy się zabawić.-krzyknęłam, na co chłopaki się odwrócili.
-Nic- powiedziałam, uprzedzając ich pytanie.



        Koncert rozpoczął się piosenką "What Makes You Beautiful", później "One Thing", "Moments", "Same Mistakes", "Na na na", "Stole My Heart", "Taken", "Tell Me A Lie", "I Wish", "Save You Tonight"..., przy tej ostatniej szalałyśmy jak opętane. W końcu chłopaki mieli do zaśpiewania ostatnią piosenkę i moją ulubioną czyli "Stand Up".
        -Chciałbym, żebyście poznali najwspanialszą, osobę którą kocham nad życie. Zapewne widzieliście ją parę razy. Emmo możesz tu na chwilkę?- powiedział Harry do mikrofonu, a mnie kompletnie zamurowało.
Nie mogłam się ruszyć, w końcu jakiś facet pociągnął mnie i znalazłam się na scenie.
Wybuchnęły, krzyki, brawa i piski. Harry podszedł do mnie, objął ramieniem, a ja... A ja jak zwykle przy nim poczułam się bezpiecznie. I wiedziałam, że nic mi już nie grozi.
-No więc... Chciałem jej podziękować, za to, że ze mną jest tak długi czas. Za to, że znosi mnie, mimo tych wszystkich grymasów i nastrojów. Była ze mną w bardzo trudnych chwilach, więc chciałem jej zadedykować tą piosenkę.
Gdy usłyszałam pierwsze dźwięki i w końcu słowa, w oczach pojawiły się łzy. Łzy radości. Skąd on wiedział, że ta piosenka jest moją ulubioną? Nigdy mu o tym nie mówiłam.
Śpiewał patrząc mi w oczy. Dłonią starł z policzków łzy. Uśmiechnęłam się.
Byłam szczęśliwa jak nigdy dotąd. Najpiękniejsza niespodzianka jaką mi sprawił chłopak do tej pory. A bardzo dobrze wiedział, że wystarczyła by mi sama jego obecność.
Po skończonej piosence, zeszliśmy ze sceny.
-To była ta niespodzianka?- spytała.
Harry odłożył mikrofon.
-Nie, teraz czeka was największa niespodzianka.
-No, nareszcie.- powiedziała Grace.
-To co my jeszcze tak tu stoimy? -dodała Eleanor.
-Już idziemy.- Zayn położył mi dłoń na ramieniu.
Popatrzyłam na niego.
-Tylko, nie złość się.- powiedział i ktoś zakrył mi chustą oczy.
-Ej. Co się dzieję.
-Dziewczyny też mają zakryte oczy-powiedział Harry. Poznałam go od razu.
Harry prowadził mnie to w lewo to w prawo w końcu usłyszałam trzask drzwi tak to były drzwi od samochodu. 
Usiadłam chyba z tyłu bo poczułam, że Harry siada koło mnie i obejmuję mnie ramieniem.
-Gdzie jedziemy?- spytałam, kiedy samochód ruszył.
-Zobaczysz. Już niedługo.
W końcu samochód stanął.
Wysiedliśmy i Harry zaczął mnie prowadzić najpierw po schodach, a później pojechaliśmy windą.
Po 30 minutach stanęliśmy.
Czułam, jak rozwiązuje mi chustkę i chwilę później otworzyłam oczy.
Widok przede mną zapierał dech w piersi.
Była to panorama Nowego Jorku w nocy. A  byliśmy w Statule Wolności dokładnie w koronie.
-Harry... tu jest niesamowicie.
-Poczekaj. To nie wszystko. Odwróć się.
I tak zrobiłam.
_________________________________
Witam moich kochanych czytelników po przerwie ;** <3
Tak bardzo się za wami stęskniłam.
Gdyby nie dzisiaj, prawdopodobnie nie dodałabym tego rozdziału. ;/
Nadal nie fajnie się czuję, ale kogo to obchodzi ??
W ostatnich dniach musiałam zakuwać, a gdyby nie to, to prawdopodobnie nadal użalałabym się nad sobą.
Ale zrozumiałam, że nie warto. Jak to dorośli mówią: "Masz jeszcze czas, jesteś młoda, zakochasz się jeszcze nie jeden raz". Ta.. Łatwo mówić... Ale taka jest prawda, zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Napisałabym coś co mi powiedział dziadek, którego bardzo mocno kocham i szczerze powiedziawszy zawsze mnie ten tekst rozśmiesza, ale to nie na takiego bloga ;P
Więc jak to mój kolega mówi? Walić to wszystko, idź dalej, nie patrz się za siebie i nie wchodź do tej samej rzeki. Postanowiłam, że nie będę się załamywała przez kolejnego chłopaka. Powiedziałam dosyć. I na tym przestane.
 Przed tym wszystkim byliście ze mną i na wakacjach, o ile nie będę miała jakichś wyjazdów ( poinformuje was o wszystkim wcześniej, na 100% będzie jeden aaaaa już się nie mogę doczekać !!!! Jestem Happy, Mój tata też xd), to postaram się dodawać rozdziały co dziennie.
OmG co to jakiś pamiętnik prowadzę czy co ??
Dobra, przestanę.
Tak więc witam moich czytelników serdecznie, w ten  środowy dzień i mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział ;**
Buziaki !!!






sobota, 12 maja 2012

Rozdział 20

 *Perspektywa Grace*
             Gdy otworzyłam oczy zdałam sobie sprawę,  że leżę przytulona do Liam'a.
-Oj. Przepraszam- powiedziałam i odsunęłam się.
-Nic się nie stało- uśmiechnął się, a ja się zarumieniłam.
Po co oni mnie posadzili koło Liam'a, zastanawiałam się przecież to nie ma sensu.
Z Zamyślenia wyrwał mnie głos stewardessy, która poinformowała nas, że za chwilę lądujemy. Zapięłam pas i patrzyłam przez okno.
Poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę i ścisnął. Mimowolnie poczułam dreszcz i momentalnie wiedziałam kto to. Chciałam cofnąć rękę ale nie puszczał.
-Wiem, jak bardzo się boisz lądowania. Daj sobie pomóc.
Wiedział jak na niego działam i wiedział, także to, że poczułam się bezpiecznie.
Kocham go i to tak bardzo boli, gdy widzę go cały czas, a nie może być ze mną.
Samolot zwalniał, w końcu dotknął kołami ziemi, a ja odetchnęłam.
             Nie zauważyła, że Liam cały czas jej się przygląda, nie wiedziała także, że on czuje to samo co ona. Chciał jej to powiedzieć ale bał się odrzucenia.
Ona była jego częścią i to się nigdy nie zmieni. Czuł to. I wiedział, że nie odpuści.
            W sali przylotów, gdzie zazwyczaj ludzie czekali na rodzinę i przyjaciół teraz, przywitał nas tłum paparazzi i fanów. Gdy czekaliśmy aż chłopaki zrobią zdjęcia i podpiszą płyty i kartki mała dziewczynka stojąca z mamą powiedziała do Harr'ego.
-Ja chce zdjęcie z Wami wszystkimi-powiedziała mała patrząc na Emmę, mnie i Eleanor.
Byłyśmy zszokowane.
Bardzo rzadko pytały nas osoby o zdjęcie i autograf.
Po małej dziewczynce zaczęły zgłaszać się inne osoby.
Liam z uśmiechem podszedł do mnie.
-I co teraz jesteście tak samo rozchwytywane jak my.
-Mnie to trochę przeraża, w końcu ja nie nie jestem żadną gwiazdą, a dziennikarze także czepiają się o mnie. Ja tak ważna w końcu nie jestem- podpisałam płytę i odwróciłam się do dziewczyn.
-Nawet nie wiesz jaka jesteś ważna dla mnie-pomyślał Liam ale nie powiedział tego głośno.
Wreszcie po godzinie wsiedliśmy do samochodu.
-Oh. Teraz doskonale was rozumiem-powiedziała Emma.
-Tak, masz całkowitą racje.-dodała Eleanor.
-No widzicie, a my mamy tak co dziennie.-rzekł Niall jedząc żelki.
-A tobie to nie za dobrze?-powiedziałam.-Może byś się podzielił. Dawno nie jadłam żelków.
-No... dobra-wyciągnął do mnie paczki z żelkami.
Wzięłam parę i pocałowałam go w policzek, na co Niall się zarumienił.
Po godzinie zatrzymaliśmy się przed hotelem The Plaza w Nowy Jorku.
-To tu mamy mieszkać przez te parę dni ?-spytała Emma, nadal szokowały ją fakty dotyczące zarobków chłopaków. A przecież miała nie wiele mniej od nich.
Nigdy nie lubiła się chwalić tym, że ma dużo kasy. Jej rodzice bardzo ją kochali, a nawet rozpieszczali ale gdy wyjechała na studia nie chciała, żeby rodzice cały czas dawali jej pieniądze. Wolała, żeby oni gdzieś pojechali, wypoczęli w końcu tyle lat się nią opiekowali. Bardzo przeżyła rozłąkę z nimi i rodzeństwem ale w końcu bardzo często ich odwiedza. Jej jedyną słabością było podróżowanie i książki. Zwiedziła bardzo dużo państw, a w domu miała imponującą bibliotekę którą zbierała od dzieciństwa. Zawsze mówiła o książkach i fotografii z taką pasją.
-Tak, skarbie, a co?-odpowiedział Harry.
-Nie, nic tak się tylko pytam.
Po zameldowaniu się poszliśmy do oddzielnych pokoi. Wspólnie postanowiliśmy, że w pokoju będą spały 2 osoby.
Ja z Eleanor, Emma z Harry'm (nie dało się przekonać Harr'ego, żeby dzielił pokój z Liam'em), Lou i Liam, Niall z Zayn'em. Przeszliśmy do swoich pokoi, aby odpocząć przed jutrzejszym koncertem.
________________________________
Chciałabym Was bardzo przeprosić, za to, że nie dodawałam tak długo. Mimo tego wszystkiego, musiałam ruszyć dupę z wyrka i dodać rozdział. Tylko dlatego, że są osoby które to czytają i to, że mam takich przyjaciół.  Trzymam się jeszcze..
Nie mogę wdawać się w szczegóły bo to tak bardzo boli.  I nie mogę sobie wybaczyć, że to się zdarzyło po raz drugi. Moja przyjaciółka, gdy tylko się o tym dowiedziała, zadzwoniła i dzięki temu, że przy mnie była jakoś się trzymałam.
Ale wiem, że moje życie legło w gruzach.
Nachodzą mnie takie straszne myśli.
I chciałabym, żeby ten ból się skończył. Żebym mogła cofnąć czas i nigdy mu nie odpisać.
Czy ja zawsze muszę się kierować sercem ??
Szczególnie w tych sprawach ?
 Wiem, że mi tego nie wybaczycie i pewnie większość odejdzie ale muszę zawiesić na jakiś czas bloga.
Nie wiem co się stanie.... 
Mam nadzieję, że mi kiedyś wybaczycie....
Przepraszam...